Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie   

  1. Wczoraj
  2. Ostatni tydzień
  3. Wcześniej
  4. Czy PiS ma mandat do zmiany Polski?

    Czym jest demokracja? Na pewno nie rządami większości, jak błędnie wyobraża sobie to większość z nas. System polityczny, który ukształtował się w kolejnych latach od przełomowego 1989 roku nazywamy demokracją, czasem dodając do tego przymiotnik “liberalną”, ale nie idzie za tym zrozumienie jej istoty. Widzę to zwłaszcza przeglądając fejsbukowe wpisy moich znajomych – pełne powtórzeń fałszywych wyobrażeń kreowanych przez środowiska partyjne, aby zręcznie mamić swoich wyborców. Im właśnie, moim znajomym z Facebooka, dedykuję cykl krótkich, edukacyjnych wpisów (by nie powiedzieć “pisanek”), które wrzucać będę tu regularnie. Czasy nastały takie, że edukować się trzeba. Dzisiaj kilka słów o roli większości w demokracji. W wyniku wyborów parlamentarnych w 2015 roku partia o nazwie Prawo i Sprawiedliwość zdobyła większość głosów w Sejmie i samodzielnie utworzyła rząd. Następnie przystąpiono do “reform”, czyli nieprzemyślanego wywracania wszystkiego do góry nogami. Szybko spotkało się to z krytyką środowisk zaniepokojonych skalą psucia państwa. Szczególnie krytykowano odwrót od mechanizmów istotnych dla demokratycznego ustroju: demontaż Trybunału Konstytucyjnego, procesu legislacyjnego (zastąpionego nocnymi głosowaniami niekonsultowanych z nikim ustaw), itd. W oczach części opinii publicznej PiS natychmiast po objęciu władzy przeprowadził “zamach na demokrację”, a przekonanie to legło u podstaw ruchu społecznego o nazwie KOD i innych, podobnych inicjatyw. Jaka była reakcja rządzących? Premier Beata Szydło i inni prominentni politycy PiS za zamach na demokrację uznali krytykę własnych poczynań. Argumentowano w ten sposób, że nowa władza ma większość, a więc pozwolenie od obywateli (nazywanych dla niepoznaki “suwerenem”, żeby ukryć fakt, iż chodzi o 19% ogółu wyborców) na wprowadzanie dowolnych zmian. Kto to krytykuje, kto tego nie rozumie, ten nie rozumie demokracji i jej zagraża. Spora liczba wyborców narrację tę przyjęła za dobrą monetę. Szkopuł w tym, że opiera się ona na błędzie wynikającym z niewiedzy, czym demokracja faktycznie jest. Błąd ten nazywać będziemy ideologią rządów większości. Otóż, politycy PiS uparcie powtarzają, że: 1) otrzymali mandat do rządzenia i 2) daje im to prawo do swobodnego przemodelowania ustroju państwa i podejmowania dowolnych decyzji. O ile pierwsze z tych stwierdzeń jest prawdziwe (mandat do rządzenia), o tyle drugie z nich z pewnością już nie. Rządzenie w demokracji nie polega bowiem na robieniu przez jakąkolwiek większość tego, co się chce. Demokracja nie zakłada bowiem, że mandat do rządzenia tożsamy jest z wekslem in blanco. Istotą demokracji są rządy prawa, a nie parlamentarnej większości. W demokracji władze wyłaniane są w wyborach – cyklicznych, powszechnych, równych i reprezentujących (mniej więcej) preferencje wyborców. Ale to nie wszystko. Demokracja jest możliwa tylko wtedy, kiedy jednocześnie realizuje rządy prawa. O takim państwie – z wyborami i dominującą rolą prawa, mówimy państwo prawa. Czym są owe rządy prawa? To przeciwieństwo ideologii rządów większości. W koncepcji tej zakładamy, że władzę zwierzchnią stanowią obowiązujące przepisy oraz powszechnie akceptowane zasady ich rozumienia i stosowania. Są one nadrzędne dla jakiejkolwiek większości sejmowej, która wyłania się w wyniku wyborów. Dzięki wierze w nadrzędną rolę prawa, wola i możliwości sejmowej większości są ograniczone przez rozmaite mechanizmy. Zwykle przy tej okazji wymieniany jest trójpodział władzy – na władzę stanowiącą prawo (parlament), wykonującą je (rząd) oraz kontrolująca pozostałe (sądy). Innym takim mechanizmem jest udział we władzy opozycji, jako partnera w podejmowaniu decyzji. Jeszcze innym konieczność posiadania kwalifikowanej, powiększonej większości do zmieniania przepisów o zasadniczym znaczeniu dla ustroju państwa. Jeszcze innym udział społeczeństwa w podejmowaniu decyzji: w konsultacjach, referendach. Wszystko to stanowi dzisiaj istotę ustroju zwanego demokracją. Ideolodzy autorytaryzmu przedstawiają często swoje rządy jako lepsze wersje demokracji, ale w nauce panuje zgoda, że bez rządów prawa mówienie o demokracji staje się fasadą. Próbuje tego Putin (rosyjska demokracja suwerenna), identycznych do jego argumentów używa również Kaczyński. To niepokoi szczególnie. Dlaczego demokracja nie jest możliwa bez rządów prawa? Skąd bierze się konieczność łączenia demokracji z rządami prawa? Z prostej przyczyny: bez tego demokrację czeka szybki kolaps. Gdyby każda następna większość parlamentarna zaczynała od unieważniania dokonań poprzedniej, cofania reform i wsadzania do więzień przeciwników (PiS niestety idzie właśnie dokładnie w tym kierunku), pojawia się silna pokusa, aby nie tylko nie podejmować żadnych działań (bo w przyszłości zostaną i tak podważone przez następców), ale w ogóle nie przeprowadzać wyborów. Przecież mogą one zagrozić naszej fizycznej egzystencji jako przegranych polityków! Trzymanie się ustalonych reguł i traktowanie ich jako świętość pozwala politykom wszystkich partii mieć nadzieję, że trzymać się ich będą również następcy. A jeżeli do tego podejmowane przez nas decyzje są wynikiem szerokiego konsensusu (z innymi siłami politycznymi, z obywatelami), nasi następcy nie będą ich unieważniać natychmiast po dojściu do władzy. Ot cała tajemnica powabności rządów prawa – opłacają się one politykom. To ideologia samoograniczania się władzy, ktokolwiek będzie ją sprawował. Takie ograniczenie pozwala bowiem nadać sens własnym działaniom w ramach trwającej demokracji. I pozwala mieć nadzieję, że ten polityczny ustrój będzie trwał. Ustrój polityczny można porównać do gry, w której większość parlamentarna i opozycja co jakiś czas zmieniają się stronami. Żadna jednak ze stron nie ma prawa zmieniać reguł bez porozumienia z drugą. Jeżeli ktoś podważa reguły według których toczy się gra zwana demokracją, jeżeli zaczyna przypisywać sobie władzę dowolnego ich zmieniania i ignorowania pozostałych graczy, wchodzi na bardzo niebezpieczną ścieżkę. PiS wielokrotnie wcześniej zarzucał innym partiom fałszerstwa wyborcze. Najgłośniej w czasie wyborów samorządowych 2014 roku, kiedy sfałszowane miały zostać wybory do sejmików wojewódzkich (zarzuty te nie doczekały się potwierdzenia). Tymczasem na naszych oczach partia rządząca dopuściła się w wyborach 2015 roku jednego z najbardziej spektakularnych fałszerstw, jakie przychodzą mi do głowy, otwarcie kwestionując podstawy demokracji. Politycy PiS usiedli do demokratycznej “gry” obiecując ją szanować, inaczej nikt do stołu by z nimi nie siadał. Gdy wygrali wybory, ogłosili, że zmieniają reguły “gry” nie pytając nikogo o zdanie. Ale przecież u podstaw demokracji, jak zobaczyliśmy, leży umowa, że pewne reguły są “święte” i umawiamy się ich nie zmieniać, albo zmieniać je będziemy bardzo ostrożnie (stąd wspomniane mechanizmy ustrojowe). Na tym właśnie, a nie na niespełnionych obietnicach wyborczych, polega oszustwo, którego padliśmy ofiarą. PiS nie ma żadnego mandatu do zmiany ustroju Polski. Nie daje mu go ani demokracja ze swej istoty, ani tym bardziej 19% poparcie, jakim cieszy się wśród wyborców ta partia.
  5. W dniu 15 marca 2017 roku, Polski Komitet ICC zorganizował spotkanie dotyczące zmian do Regulaminu Abritrażowego ICC, o którym pisałem tutaj, a które przedstawiać i omawiać miały dr Maria Hauser-Morel z ICC, dr Beata Gessel-Kalinowska vel Kalisz oraz r. pr. Olga Górska. Nie było żadnym zaskoczeniem, że głównym tematem spotkania była największa nowość Regulaminu 2017, czyli postępowanie przyspieszone (expedited procedure). Ciekawa była również dyskusja, jaka wywiązała się po prezentacji. Większość z zebranych była raczej sceptycznie nastawiona do trybu przyspieszonego, wskazując, że w zasadzie nie zmienia ona wiele w zakresie szybkości wydania orzeczenia czy kosztów (istotnie, tak jak pisałem wcześniej zmiana dotyczy wynagrodzenia arbitrów), a wprowadza instytucje, które mogą wręcz zniechęcić potencjalne strony do korzystania z usług Sądu Arbitrażowego ICC. Szczególnej krytyce poddana była możliwość ingerowania przez Sąd w skład trybunału (art. 2 Załącznika VI) oraz możliwość zaniechania przeprowadzenia rozprawy i oparcia orzeczenia wyłącznie na pisemnych stanowiskach stron (art. 3 ust. 5 Załącznika VI). Padło wręcz stwierdzenie, że to zaprzeczenie istoty arbitrażu. Niewątpliwie, coś jest na rzeczy, niemniej jednak należy pamiętać, że procedura przyspieszona ma stanowić rozwiązanie dla stron, z którego mogą, ale nie muszą skorzystać. Tak jak już pisałem wcześniej, procedura przyspieszona obejmie „z automatu” wszystkie spory, których wartość nie przekracza 2.000.000 USD, co nie znaczy, że strony na etapie dokonywania zapisu na sąd polubowny nie mogą umówić się na wyłączenie zastosowania tejże procedury. W tym miejscu należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną istotną kwestię. Otóż, jak wynika z treści Regulaminu, procedura przyspieszona nie będzie miała zastosowania do zapisów na sąd polubownych, zawartych przed dniem 1 marca 2017 roku. To jednakże dotyczy wyłącznie tego „automatycznego zastosowania” do sporów o wartości nie większej niż 2.000.000 USD. Strony, które dokonały zapisu na sąd polubowny przed dniem 1 marca 2017 roku będą miały możliwość skorzystania z tej procedury, o ile zawrą w tym zakresie stosowne porozumienie. Jakkolwiek może nie wynika w sposób najjaśniejszy z samego Regulaminu, ale dodatkowe wyjaśnienia ICC (punkt VIII) nie pozostawiają żadnych wątpliwości. 61.The Expedited Procedure Provisions shall also apply, irrespective of the date of conclusion of the arbitration agreement or the amount in dispute, if the parties have agreed to opt in. Such opt in agreements can be concluded in the arbitration agreement or by separate or subsequent agreement. It is recommended that the parties wishing to opt in to the Expedited Procedure Provisions use the standard clauses contained in the Rules. Tym samym twierdzenie. że procedura będzie miała zastosowanie tylko do zapisów dokonanych po dniu 1 marca 2017 roku nie było do końca precyzyjne, a więc niniejszym prostuję.
  6. Zbysia zabawy w pianie

    Dzisiaj garść refleksji o “kosztach” demokracji. Nie mam zbyt wiele czasu, aby uzupełniać bloga, tym bardziej więc staram się nie poświęcać czasu wypowiedziom byłych kolegów, którzy od przegranych przez siebie wyborów prowadzą na mnie publiczną nagonkę. Niedawno zresztą nagonka ta weszła w fazę rękoczynów, ale o tym przy innej okazji. Owi koledzy nazywają siebie “blogerami”, choć w czasie ostatnich wyborów byli rzecznikami kandydującego na stanowisko burmistrza wadowickiego starosty Jacka Jończyka. Razem z “niezależnym dziennikarzem lokalnym” Marcinem Płaszczycą, pracownikiem Urzędu Miejskiego i asystentem poprzedniej burmistrz, tworzą obecnie groteskowy “salon niezależnych”, czyli miejscowe środowisko opozycyjne. Postaci Zbigniewa Targosza nie muszę czytelnikom bloga szerzej przedstawiać. To “ekspert”, który miał problemy z liczeniem do 10 (więcej tutaj), a także namawiał radnych do szkodzenia spółce EKO i zabawy śmieciarkami (więcej o “śmieciowych ekspertach”). Ostatnio Targosz pochwalił się swoimi sądowymi triumfami, a przechwałki te powielił na swoim portalu Płaszczyca. Z powyższego wpisu wynika, że zdaniem absolwenta szkoły średniej Targosza, my – niedouczeni prawnicy, zostaliśmy „zaorani” przez sąd i ośmieszeni. Posługujemy się bowiem „pseudoargumentami”, co krewki maturzysta demaskuje, wyrastając na czołowego pogromcę kiepskich prawników, młot na filozofującego burmistrza łamiącego prawo.„Bloger” uchyla również rąbka tajemnicy kolejnej afery… Do tego jeszcze wrócimy. Wszystko to byłoby pewnie i godne pochwały, gdyby… No właśnie, czego właściwie dotyczyły sprawy, z którymi Targosz pobiegł do sądu? Na czym polegała bezczynność organu, którą wykazał? I tak właśnie docieramy do sedna problemu, o których chciałbym napisać. Mamy tutaj bowiem przykład wykorzystywania przepisów prawa i organów państwa do pompowania własnego ego przez osoby, które żadnych pożytecznych funkcji w debacie publicznej pełnić nawet nie próbują. Próbują natomiast za wszelką cenę “zaistnieć”, aby w czasie wyborów znów kandydować do rozmaitych stanowisk. W pierwszej wygranej przez siebie sprawie „bloger” Targosz zażądał zakresu czynności jednego z pracowników Urzędu, pełniącego funkcję pomocy administracyjnej – radnego powiatowego Pawła Kopra. Ponieważ przepisy prawa, wbrew wyobrażeniom dzielnego maturzysty, znamy trochę wnikliwiej niż on sam, zdecydowaliśmy, że nie dają one burmistrzowi możliwości udzielenia odpowiedzi w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Jednocześnie odpowiedzi tej mogliśmy udzielić w trybie interpelacji i tak się stało – tożsame pytanie zadała radna Kaczyńska i dostała pełną odpowiedź – opublikowaną na naszej stronie internetowej. Jednak pomimo tego, że Targosz znał już odpowiedź na swoje pytanie i nikt nie chciał przed nim niczego ukrywać, “bloger” wniósł sprawę do sądu. Tylko po co? Rozstrzygnięcie tej sprawy przez sąd miałoby sens, gdyby miała ona jakiś szczególny ładunek ustrojowy, albo coś przed opinią publiczną starano by się zataić. Tutaj z niczym takim do czynienia nie mieliśmy. Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że odpowiedzi mogliśmy udzielić, bowiem Paweł Koper… jest też radnym powiatowym, który chroniony jest przez przepisy prawa pracy słabiej. Choć mam wątpliwości, czy jest to rozstrzygnięcie trafne, nie widziałem powodu poświęcać tej sprawie w ogóle czas i nawet nie próbowaliśmy się odwoływać. Kolejna wygrana “blogera” to równie „doniosły” przypadek. Targosz przesłał mailem do Urzędu pytanie na temat jednego z moich zarządzeń. Jego mail wylądował w SPAMIE. “Bloger” poczekał 14 dni i znów wniósł skargę do sądu administracyjnego na bezczynność burmistrza. Gdy tylko dowiedzieliśmy się o tym fakcie, udzieliliśmy mu odpowiedzi, zanim do jakiejkolwiek rozprawy doszło. Skarga Targosza do sądu nie miała więc najmniejszego sensu, a właściwie wystarczyłoby, gdyby grzecznie przypomniał, że czeka na odpowiedź. Dodam, że Targosz pytał o sprawę bez jakiegokolwiek istotnego znaczenia. Będące przedmiotem zapytania zarządzenie dotyczyło wprowadzenia dodatkowej stawki czynszu dzierżawnego na Placu Kościuszki na potrzeby współorganizowanych przez nas zawodów strażackich FCC. Ponieważ jednak ostateczna koncepcja organizacji została zmieniona, zarządzenie uchyliliśmy i zastosowaliśmy stawki już obowiązujące. Mimo to Targosz ogłosił, że udaremnił przekręt i dokonał tego poprzez… wysłanie maila, którego nikt nie przeczytał. Czytając te przechwałki o mało nie zadławiłem się kanapką…* *** Miesięcznie dostajemy około 20 wniosków o informację publiczną. Większość wniosków spływa drogą mailową, na różne adresy e-mail Urzędu Miejskiego. Błędów nie da się uniknąć, zwłaszcza, że część wniosków wysyłają anonimowe osoby mailem w sposób hurtowy. Gdyby nasz dzielny “bloger” wysyłał wnioski z maila, który w adresie zawiera jego imię i nazwisko (a nie z adresu locall@…) prawdopodobieństwo wylądowania w SPAMie z całą pewnością byłoby mniejsze. Większość zapytań pochodzi od tych samych czterech osób – miejscowego salonu “niezależnych”. Motyw przewodni jest jeden: szukanie haków. Na dziesiątki zadanych pytań na razie żadnych afer nie udało się wykryć. Ale kto wie, może do wyborów panowie (i pani) wreszcie coś znajdą. *** Czas na wnioski płynące z tych anegdot. Jak widać na przykładzie Wadowic, mechanizmy jawności używane są często przez osoby, które są aspirantami do rozmaitych stanowisk, przegranymi w wyborach szukającymi rewanżu, albo zwyczajnie sposobu podbudowania własnego ego, czy rozrywki w swoim nudnym życiu – poprzez składanie różnych petycji, wniosków, żądań. Gdy nie masz kolegów, a ogólnie w życiu Ci nie wyszło, urząd zawsze musi odpowiedzieć na Twoje pismo, a i sąd zajmie się Twoją sprawą… Instytucja informacji publicznej służyć miała między innymi patrzeniu władzy na ręce. Trudno w działaniu rzeczników poprzedniej władzy widzieć bezstronnych, zatroskanych obywateli czy blogerów. Ale mniejsza o to, każdy ma prawo pytać, choćby i pytał o rzeczy mało ważne, albo już wiadome. Problem w tym, że pytania te, skargi i wnioski generują koszty, za które płacą wszyscy podatnicy. Urzędnicy marnują czas, podobnie sędziowie, bo jeden czy drugi aspirant do świata polityki ma potrzebę napompowania się przed lustrem. W ten sposób w pianie bzdur giną sprawy istotne, a instytucje samorządowe i inne zajmują się niezaspokojonymi ambicjami rozmaitych Zbysiów, Edków i łasic. W efekcie zamiast debaty publicznej mamy organizowane nagonki, a zamiast opozycji cyrkową trupę. Potwierdza to formułowaną przeze mnie już wielokrotnie wcześniej tezę, że demokracja wymaga nie tylko procedur, ale również dojrzałości korzystających z nich obywateli. Zanim ktoś w końcu dojdzie do wniosku, że dostępność informacji należy ograniczyć, bo stanowi ona pożywkę dla szukających atencji frustratów, pieniaczy itd. A tego byśmy przecież nie chcieli. * Przypominałem sobie jeszcze jeden wyczyn “blogera”. Gdy aspirował do miana radnego z komitetu starosty, wszem i wobec chwalił wydanie z publicznej kasy 2 000 zł na kanapki, podobno z kawiorem, dla gości “imprezy promocyjnej” organizowanej przez starostę w rocznicę objęcia przezeń urzędu (sic!). Po przegranych wyborach Targosz grzmiał, że za publiczne pieniądze zamierzam kupować kanapki swoim pracownikom (zamiast ciastek i cukierków – które kupowano za poprzedniczki). Nie wiedział, że płacę za nie z własnych środków. Miesięcznie kosztowało mnie to ok. 100 zł.
  7. Nowy Regulamin Arbitrażowy ICC

    Z dniem 1 marca 2017 wszedł w życie nowy Regulamin Arbitrażowy ICC (Międzynarodowej Izby Handlowej). Jest w nim trochę nowości ale najważniejszą i dlatego wartą omówienia jako pierwsza jest procedura postępowania przyspieszonego (expedited procedure), o której mowa w art. 30 Regulaminu i której dotyczy Załącznik Nr VI do Regulaminu. Czym zatem jest to postępowanie przyspieszone? Przypomina ono nieco znane polskiej procedurze cywilnej postępowanie uproszczone, które może zostać zastosowane po spełnieniu przewidzianych Regulaminie warunków i jeżeli tak się stanie, to postępowanie będzie toczyło się szybciej oraz (co do zasady) będzie mniej skomplikowane, a to wobec następujących modyfikacji w stosunku do zasad ogólnych: (i) ICC będzie uprawnione do wyznaczenia jednego (i jedynego) arbitra do rozpoznania sporu, nawet jeżeli w klauzuli arbitrażowej strony umówią się, że spór miał być rozstrzygany przez większą ich ilość; (ii) trybunał nie będzie sporządzał Terms of Reference (zastosowanie art. 23 Regulaminu ICC zostało wprost wyłączone; (iii) po ukonstytuowani się trybunału arbitrażowego strony, co do zasady, nie będą miały możliwości występowania z nowymi roszczeniami, chyba, że zezwoli im na to trybunał; (iv) trybunał będzie posiadał szerokie uprawnienia organizacyjne, celem zapewnienia sprawnego biegu postępowania jak np. ograniczenie lub rezygnacja z etapu document production (żądanie przedstawienia dokumentów przez drugą stronę), ograniczenie ilości, długości lub zakresu składanych pism i dowodów; (iv) trybunał będzie miał także możliwość przeprowadzenia rozprawy za pośrednictwem wideokonferencji. Co jednak istotne, przeprowadzenie rozprawy nie będzie obligatoryjne, a trybunał po uzyskaniu stanowisk stron, będzie władny rozpoznać sprawę i wydać wyrok na podstawie samych dokumentów, rezygnując z przesłuchania świadków czy biegłych; (v) wydanie wyroku w sprawach rozpoznawanych w trybie przyspieszonym będzie musiało nastąpić w terminie sześciu miesięcy od dnia odbycia case management conference. Dodać należy,że procedura przyspieszona będzie miała zastosowanie w sprawach, w których wartość przedmiotu sporu nie przekracza kwoty 2.000.000 USD, chyba, że trybunał (z urzędu lub na wniosek stron) uzna , iż rozpoznanie danej sprawy w tym trybie nie jest celowe. W sprawach o wartości powyżej 2.000.000 USD, procedura będzie mogła znaleźć zastosowanie, o ile strony wyrażą na to zgodę. W każdym jednak przypadku, w toku sprawy i na każdym jej etapie, trybunał będzie władny zdecydować o odstąpieniu od dalszego zastosowania trybu przyspieszonego. Nie można także zapominać o kosztach, które w przypadku trybu przyspieszonego będą niższe ale szczerze mówiąc, jej skala obniżki nie jest jakoś szczególnie porażająca (tutaj odsyłam do stron 58-63 Regulaminu). Wspomniałem wyżej, że ta procedura przyspieszona przypomina nieco „nasze” postępowanie uproszczone i teraz chyba już staje się jasne skąd takie porównanie – kwota w.p.s. warunkująca zastosowanie trybu, ograniczenia możliwości modyfikacji żądania pozwu, możliwość ograniczenia postępowania dowodowego, czy wreszcie uprawnienie trybunału do przekazania sprawy do trybu zwyczajnego. Wszystko to mamy już w KPC. Reasumując, trzeba przyznać, że to, co w ramach procedury przyspieszonej oferuje nam ICC, brzmi całkiem nieźle. Arbitraż, i tak już będący czasowo bardzo konkurencyjny wobec sądów powszechnych (przynajmniej polskich) będzie teraz dawał stronom szansę na rozwiązanie sporu w ekspresowym wręcz tempie. Na sam koniec dodać należy, że z procedury uproszczonej nie będą mogły skorzystać strony, które dokonały zapisu na sąd polubowny przed dniem 1 marca 2017 roku. A szkoda, bo w kilku sprawach, gdzie klienci dokonali zapisu na ICC (bazując oczywiście na samym brzmieniu Regulaminu) z czystym sercem mógłbym rekomendować im rozpoznanie sporów, z zastosowaniem trybu przyspieszonego. Tymczasem nie będzie to możliwe.
  8. Pytania 2017

    Wersja 1.0.0

    68 pobrań

    Pytania spisywane na szybko, w ramach uzupełnienia zestawień z poprzednich lat
  9. Wersja 1.0.0

    104 pobrań

    What's inside: I. Kompletny i aktualny materiał normatywny (prawo krajowe, unijne oraz międzynarodowe) - w zakresie szerszym niż analizowane na wykładzie (obejmujący też zagadnienia publicznoprawne) II. Niepełne notatki z wykładów (2016/17) uzupełnione w oparciu o wszystkie dotychczasowe (tj. stare) skrypty z LEX.EDU.PL III. Opracowania artykułów Prowadzącego (dot. prawa unijnego) oraz rozdziału o konosamencie z SPH IV. Bonus dla użytkowników MPK Kraków Dodatkowo polecam przeczytać: [1] "Umowa przewozu w transporcie towarowym" (Zakamycze 2005, s. 322) oraz [2] System Prawa Prywatnego t. 7 (CH BECK, o umowie przewozu i umowie spedycji, czyli str. 665 - 769).
  10. Orzeczenia PUUE 2017 Zobacz plik Skrót orzeczeń* z PUUE** *Wg listy obowiązującej do egzaminu (KPE UJ) **Wg kolejności omawiania na ćwiczeniach Dodający madziatorra Dodano 16.02.2017 Kategoria Uniwersytet Jagielloński  
  11. Wersja 1.0.0

    12 pobrań

    Skrót orzeczeń* z PUUE** *Wg listy obowiązującej do egzaminu (KPE UJ) **Wg kolejności omawiania na ćwiczeniach
  12. dzięki Kamcia :)
  13. Pytania egzamin 2017 Zobacz plik Pytania z pierwszego terminu '17 - na kolejnym ponad połowa się powtórzyła ( w dużej mierze pytanie było takie samo ale wprowadzono inne warianty odpowiedzi ) wiec lepiej opanować zagadnienia poruszane w pytaniach Good Luck ! Dodający dESIREEE Dodano 01.02.2017 Kategoria Prawo budowlane  
  14. Pytania egzamin 2017

    Wersja 1.0.0

    72 pobrań

    Pytania z pierwszego terminu '17 - na kolejnym ponad połowa się powtórzyła ( w dużej mierze pytanie było takie samo ale wprowadzono inne warianty odpowiedzi ) wiec lepiej opanować zagadnienia poruszane w pytaniach Good Luck !
  15. Wersja 1.0.0

    35 pobrań

    Skrypt z wykładów i z prezentacji uzupełniony przepisami z ksh.
  16. POSTĘPOWANIE PODATKOWE 2016/2017 Zobacz plik Wrzucam notatki z postępowania podatkowego z 2016/2017 roku, brakuje 2-3 wykładów (na pewno 1szego i o dowodach), powodzenia!:)) Maggie Dodający konrad.dorosz Dodano 28.01.2017 Kategoria Uniwersytet Jagielloński  
  17. Wersja 1.0.0

    47 pobrań

    Wrzucam notatki z postępowania podatkowego z 2016/2017 roku, brakuje 2-3 wykładów (na pewno 1szego i o dowodach), powodzenia!:)) Maggie
  18. Wersja 1.0.0

    28 pobrań

    Zebrane przykładowe pytania z forum
  19. Wersja 1.0.0

    96 pobrań

    Zaktualizowane w stosunku do Wilka czy Widackiego przepisy, stan prawny na 27 I 2017 r. g. 3.31 nad ranem.
  20. Prawo budowlane - skrypt z książki (2017r.) Zobacz plik Skrypt z podręcznika dr Katarzyny Małysy-Sulińskiej. Wykonany w trakcie nauki do tegorocznego przedterminu, który zakończył się z sukcesem. Może się komuś przyda. Możliwe (ale chyba nieliczne) błędy, za które z góry przepraszam. Dodający Crotte95 Dodano 24.01.2017 Kategoria Prawo budowlane  
  21. Wersja 1.0.0

    124 pobrań

    Skrypt z podręcznika dr Katarzyny Małysy-Sulińskiej. Wykonany w trakcie nauki do tegorocznego przedterminu, który zakończył się z sukcesem. Może się komuś przyda. Możliwe (ale chyba nieliczne) błędy, za które z góry przepraszam.
  22. Wersja 1.0.0

    71 pobrań

    Jednokrotny wybór, odp mogą być złe. Przedtermin z dnia 24.01.2017
  23. Prawo prasowe AD 2017

    Wersja 1.0.0

    82 pobrań

    Aktualny materiał normatywny + lista orzecznictwa + kazusy wspominane na wykładach Opracowano na podstawie tegorocznych notatek oraz plików w LEX.EDU z poprzednich lat.
  24. Prawo o notariacie z roku 2016/17

    Wersja 1.0.0

    171 pobrań

    Repertorium KC nr 2016/2017 Poświadczam, że Pani dr Halina Nowara-Bacz prowadziła zajęcia z Prawa o notariacie w roku akademickim 2016/17, a w paczce znajdują się materiały do nauki. Pobrano tytułem taksy za dokonanie czynności na rzecz braci studenckiej 0 zł na podstawie zwyczaju bezinteresownej pomocy oraz podatek od darowizny w stawce 0%, tj. w kwocie 0 zł. Łącznie pobrano 0 zł. Alstom EMU250, gdzieś na trasie Warszawa-Kraków, dnia 22 stycznia 2017r.
  25. Nieco manipulując datami, gdyż notatkę wrzucam w marcu, ale pod datą styczniową, pragnę jedynie odnotować w ten symboliczny sposób, że - tradycyjnie - 20 stycznia serwis obchodzi urodziny. W tym roku serwis VaGla.pl skończył 20 lat. Nie tak dawno myślałem, że taki jubileusz uczczę konferencją naukową, że będzie co celebrować, że będzie okazja do lampki wina i toastu. W ostatnim czasie publikacji jest mało, a wręcz nie pojawiają się w niektórych miesiącach wcale. Ponieważ stałem się pracownikiem służby cywilnej sygnalizowane wcześniej ograniczenie komentowania przybrało na sile. czytaj dalej
  26. Wersja 1.1.0

    86 pobrań

    Notatki z wykładów prof. Szumańskiego – rok 2016/2017; kompletne.
  1. Pokaż więcej aktywności