• Ogłoszenia

    • Jean

      UWAGA!!!! PROSZĘ PRZECZYTAĆ REGUŁY DZIAŁU!!!!

      ZANIM NAPISZESZ COŚ W TYM DZIALE, PRZECZYTAJ PRZYKLEJONE TEMATY, A SZCZEGÓLNIE REGUŁY!!
    • bsod

      REGULAMIN

      I WPROWADZENIE 1. Typer ME 2008, zwany dalej "Typerem", jest inicjatywą oddolną forumowiczów forum poratalu lex.edu.pl i jedynie korzysta z dobrej woli i gościnności (w ramach miejsca na serwerze) administratorów i właścicieli forum. 2. Typer jest zabawową formą typowania wyników meczów Mistrzostw Europy 2008 w piłkę nożną. II FORMUŁA 1. Typer ma formułę ligi, w której punkty są przyznawane/odbierane na mocy postanowień niniejszego regulaminu 2. W tabeli typera będą uwzględniane następujące dane: a) ksywka gracza b) liczba punktów c) liczba podanych typów ogółem d) liczba typów trafionych e) procent typów trafnych 3. O wygranej decyduje licza zdobytych punktów 4. W wypadku równej liczby punktów decydować będzie procent trafionych typów 5. W wypadku niewyłonienia Mistrza na podstawie żadnego z powyższych kryteriów, w trzeciej kolejności decydować będzie liczba trafinych typów, zaś w czwartej - liczba podanych typów ogółem 6. W wypadku, gdy i to nie pomoże - odbęzie się rzut monetą ( ;p ) na zasadach opisanych doraźnie przez instancję rozpatrującą ;p 7. W wypadku gdyby te wszystki statystyki nastręczały nadmiernych trudności prowadzącemu tabelę organizatorowi (mnie;p), litery c-e w pkt 2 powyższego działu zostaną przedstawione jedynie w razie konieczności wyłonienia Mistrza. III PRZYZNAWANIE PUNKTÓW 1. Punkty przyznajemy przez cały turniej za: a) wytypowanie zwycięzcy meczu formułą 1 (zwycięstwo gospodarzy) / x (remis) / 2 (zwyc. gości): + 2 pkt b) wytypowanie dokładnego wyniku meczu: +3 pkt c) wytypowanie czy w meczu wystąpi czerwona kartka + 2 pkt - bierzemy pod uwagę cały mecz + dogrywkę w fazie pucharowej - możemy wytypować jedynie jedną czerwoną karkę w danym meczu, bez konieczności wskazywania która drużyna zostanie nią ukarana - typujemy to zdarzenie tylko jeśli uważamy, że wystąpi czerwona kartka, nie typujemy na zasadzie "nie wystąpi czerwona kartka" d) wytypowanie z imienia i nazwiska strzelca gola w danym meczu + 2 pkt - można typować tylko jednego strzelca gola na dany mecz - tj. jednego na obie drużyny, nie jednego z każdej drużyny) - nie są brani pod uwagę strzelcy gola w serii rzutów karnych po ew. dogrywce - bramki gracza są punktowane w następujący sposób: pierwsza bramka: + 2 pkt, za każdą kolejną + 1 pkt - liczą się bramki zdobyte zarówno przez gracza, który od początku meczu pozostawał na boisko, jak i tego, który wszedł w ramach zmiany - nie liczą się bramki samobójcze e) wytypowanie under/over* (zobacz: IX definicje) w meczu: + 2 pkt 2. Punkty w fazie pucharowej (1/4, 1/2 finału, mecz o 3. miejsce i finał) przyznajemy za: a) to samo co powyżej w pkt 1 w literach a-e, przy czym w literach a-b oraz e bierzemy pod uwagę tylko wynik meczu do końca regulaminowego czasu, tj. do 90. minuty, nie bierzemy pod uwagę dogrywki ani karnych b) w literze c powyższego punktu bierzemy pod uwagę cały mecz, tj regulaminowy czas + ew. dogrywkę c) wytypowanie awansu* (zobacz: IX definicje) danej drużyny do następnej fazy turnieju: + 2 pkt 3. Punkty odejmujemy za: a) nieprawidłowe wytypowanie zdarzeń z pkt 1 lit. b-e oraz pkt 2 lit c (tzn. że nie dostajemy ujemnych punktów tylko za nieprawidłowe wytypowanie wyniku meczu w regulaminowym czasie gry) b) ilość punktów odjętych obliczamy następująco: - za nietrafne wytypowanie zdarzeń z pkt 1 lit b: - 2 pkt - za nietrafne wytypowanie zdarzeń z pkt 1 lit c-e: - 1 pkt c) instancja rozpatrująca oraz instancja odwoławcza mogą odejmować punkty na mocy swoich decyzji, zwłaszcza w reakcji na uporczywe łamanie regulaminu przez któregoś z uczestników IV PODAWANIE TYPÓW 1. Typy podajemy w specjalnie do tego celu zakładanych codziennie (dla meczów danego dnia) tematach w dziale TYPER 2. W każdym z takich tematów na początku będzie rozpiska meczów w danym dniu podana we właściwej kolejności, tj najpierw gospodarz, potem gość (np. Polska-Niemcy, gdzie gospodarzem jest Polska, gościem Niemcy) 3. Typy podajemy od otwarcia tematu (min. 12h przed rozpoczęciem meczu będą otwierane) do jego zamknięcia (na 1h przed pierwszym gwizdkiem) - tematy będą się zamykały automatycznie 4. Typowanie wszystkich zdarzeń jest FAKULTATYWNE (tzn. można np. całą grę nie typować nic..) 5. Można wytypować w danym meczu wszystkie zdarzenia przewidziane przez regulamin. 6. W wypadku podania sprzecznych typów (np. Polska-Niemcy 1 w regulaminowm czasie i Polska-Niemcy 2 po dogryce), oba typy uznawane są za nieważne (tj. nie będą za nie przyznawane ani dodatnie, ani ujemne punkty) 7. W wypadku podania przez typującego następującego typu, np.: "Polska-Niemcy 0:0" będzie miał on doliczone punkty tylko + 3 za poprawne wytypowanie dokładnego wyniku, natomiast jeśli poda " Polska Niemcy x , dokładny wynik 0:0", dostanie punkty zarówno za poprawne wytypowanie dokładnego wyniku, jak i remisu w meczu, czyli łącznie 3 + 2 = 5 pkt 8. Techniczny sposób podawania typów określa temat szczególny - kliknij tutaj aby się z nim zapoznać. V ZWYCIĘZCY I NAGRODY 1. Zwycięzca typera otrzymuje 280 ZŁ 2. Zdobywca II miejsca otrzymuje 135 zł 3. Zdobywca III miejsca otrzymuje 65 zł 4. Zdobywca IV miejsca otrzyma zwrot stawki wpisowego - 15 zł 5. W wypadku rezynacji ktoregoś z graczy, kwoty te zostaną proporcjonalnie zmniejszone. VI SYTUACJE NIETYPOWE I WYJĄTKOWE 1. W razie krótkotrwałego lub okresowego braku dostępu do internetu lub forum, gracz może podawać swoje typy smsowo mnie (co jest równoznaczne z ich przyjęciem oficjanie do typera, nawet jeśli nie zdążę ich wpisać na forum na godzinę przed meczem) lub dogadać się z innym graczem, że przez pewien okres ten drugi gracz będzie podawał też jego typy (byleby zaznaczał to dokładnie w podawanych typach) VII INSTANCJE ODWOŁAWCZE ORAZ REPRESJE 1. Instancją rozpatrującą wszelkie wnioski i zażalenia jest kolegium w składzie: organizator (ja) + Jean (niezależny sędzia) 2. Instancją odwoławczą od powyższej będzie Jean (niezależny sędzia) + 2 osoby, nie biorące udziału w konkursie a przez niego wskazane jako godne zaufania. 3. Obie w/w instancje są uprawnione do stosowania doraźnych represji wobec użytkowników uporczywie łamiących regulamin, w szczególnośći stosowania działu II puntu 3, litery c 4. W sprawach nieuregulowanych w ninijszym reuglaminie decydujące słowo ma decyzja odpowiedniej instancji VIII TEMATY I DZIAŁY 1. Cała rozgrywka Typera ma miejsce w dzial TYPER 2008 2. W tymże dziale: a) subforum "liga" zawierać będzie tylko i wyłącznie temat z aktualizowaną na bieżąco tabelą ligową b) subforum "typowanie" będzie zawierać tematy, w których w każdym dniu mistrzostw będziemy typować oraz tematy - podsumowania dnia i trafności typów c) subforum "typer technicznie" będzie prowadzony w celu składania skarg i zażaleń na obsługę, regulamin i działanie Typera d) subforum "regulamin", gdzie będzie na stałe umieszczony reulamin gry, bez prawa do postowania dla kogokolwiek z graczy (oprócz członków odp. instancji) 3. Inne tematy obrębie działu TYPER 2008 mogą zakładać gracze dla ogólnej dyskusji IX DEFINICJE awans - to sytuacja gdy w fazie pucharowej po 90. minutach mamy remis i konieczna jest dogrywka, która wyłania zwycięzcę meczu, który przechodzi do dalszej rundy lub zdobywa złoty medal (w wyp. finału) lub medal brązowy (w wyp. meczu o 3. miejsce) i obstawiamy właśnie zwycięzcę po regulaminowym czasie + dogrywce + ew.karnych, np. Polska - Niemcy 1-1 po 90. minutach, po dogrywce wygrywa Polska --> poprawny typ na to spotkanie w wypadku awansu to Polska - Niemcy : awans 1. Gdyby Polsk wygrała w rzutach karnych a nie dogrywce, tak samo typowanie "awans 1" byłoby poprawne under - sytuacja gdy w meczu padnie 0,1 lub 2 bramki (po zsumowaniu bramek obu drużyn) over - sytacja gdy w meczu padnie 3 lub więcej bramek (po zsumowaniu bramek obu drużyn) w wypadku under/over bierzemy pod uwagę tylko regulaminowy czas gry! X PRZEPISY KOŃCOWE 1. Podany regulamin może być za zgodą większości uczestników zmieniony 2. W ważnym i nieierpiącym zwłoki wypadku, nawet w ważnym i kluczowym apskecie, decyzję o zmiane regulaminu może podjąć organizator w porozumieniu i za zgodą z odp. instancjami 3. Zmiany, które nie dotyczą ważnych i kluczowych aspektów mogą być dokonywane przez organizatora w porozumieniu i za zgodą odp. instancji
    • bsod

      Techniczny sposób podawania typów - CZYTAĆ!

      Proszę o podawanie typów w taki sposób i w takim układzie graficznym jak przedstawione w tym temacie, żeby było przejrzyście i żeby mi się łatwiej to liczyło potem. Podaję typy na przykładzie meczu Polska-Niemcy Oczywiście wszystkie podane typy są fakultatywne Proszę o podawanie typów w takiej kolejności a więc: Polska - Niemcy 1 (od fazy pucharowej także np. awans 1) dokładny wynik: 1-0 wystąpi czerwona kartka strzelec bramki: Euzebiusz Smolarek liczba goli: under
    • bsod

      UWAGA - zostań moderatorem tego działu

      Spędzasz dużo czasu na forum, uważasz, że jakiś dział potrzebuje uporządkowania, większej przejrzystości, jesteś gotów się nim zaopiekować? Dołącz do redakcji i zostań moderatorem! Wyślij zgłoszenie na adres rekrutacja@lex.edu.pl podając swój pseudonim.
    • gagamel

      UWAGA - Dołącz do redakcji lex.edu.pl!

      Poszukujemy osób chętnych do zarządzania forum swojej Uczelni oraz przeprowadzania akcji informacyjnych (plakaty, ulotki). Zgłoszenia prosimy nadsyłać na adres rekrutacja@lex.edu.pl

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Wczoraj
  2. Ostatni tydzień
  3. Wcześniej
  4. Wersja 1.0.0

    29 pobrań

    Notatki z roku 2016/17
  5. Reformie polskiej nauki poświęciłem tutaj sporo tekstów. Za sprawą projektu przygotowanego przez Ministerstwo Nauki kierowane przez Jarosława Gowina temat znów stał się aktualny. I znów w rozmowach o reformie pomija się to, co przecież najważniejsze. Zanim jednak napiszę o ogłoszonym projekcie zmian, chciałbym w wrócić do pewnej rozmowy. W marcowej, krakowskiej Wyborczej przeczytałem bowiem wywiad z prof. Andrzejem Jajaszczykiem, który skłonił mnie do przemyśleń. Profesor wyraża przekonanie o konieczności reformowania nauki w Polsce. Podkreśla zasadność wymuszenia mobilności kadr, w tym studentów, bo jest to standardem na Zachodzie i cechuje najlepiej działające systemy edukacji uniwersyteckiej. Podobnie, jak rady powiernicze, powołujące władze najlepszych uczelni. Wyłania się z tego podstawowa motywacja autorów reform nauki w Polsce: róbmy tak, jak jest na Zachodzie, kopiujmy tamtejsze wzorce. Padają też, jak zawsze w przypadku profesora, stwierdzenia emblematyczne, które wypowiada z właściwą sobie swadą: Milion Polaków mieszka w GB. Oni jakoś mogli się przenieść (…). Cóż to więc za problem dla naukowców? Ktoś może powiedzieć (…), że tu przecież o młodych chodzi, a oni nie mają nic. Tym lepiej! Bo czy nie będą mieć nic w tym mieście, czy w tamtym, to chyba nie ma znaczenia (śmiech). Niech jadą! – chciałoby się zakrzyczeć. A czytając te złote myśli wreszcie zrozumiałem, na czym polega problem reformatorów. Otóż, na zupełnym braku umiejętności wdrożenia zmian, które dość nieudolnie próbują kopiować. Milion (wg. szacunków nieco mniej) Polaków mieszka na Wyspach, bo UK oferuje im po prostu dobre warunki pracy i życia. Warunki, których nie ma w polskich miastach. Tam również są lepsze warunki prowadzenia własnych biznesów, posiadania rodziny. Co oferują polskie uniwersytety? Gdy wdrażano reformę Kudryckiej, w czym prof. Jajaszczyk aktywnie uczestniczył, jako młody doktor na prestiżowym polskim uniwersytecie zarabiałem ok 2.5 tys. brutto. Dzisiaj będzie to kwota ok. 4 tys. zł brutto. Przy takich zarobkach praca za granicą nie tyle jest bardziej atrakcyjna, co po prostu jest koniecznością. Przesądza o tym również rynek mieszkaniowy, a już zwłaszcza dostępność mieszkań na wynajem. I tak dochodzimy do problemu mobilności. W krajach Zachodu mieszkania na wynajem są łatwo dostępne i relatywnie tanie. Istnieje dobra siatka transportu publicznego, miasta są ze sobą skomunikowane i nikogo nie dziwi, że w dni powszechnie pracuje się w jednym miejscu, a weekend spędza z rodziną w zupełnie innej części kraju. A w Polsce? W 2010 roku trudno było dojechać z Krakowa do Poznania, 12 godzin jechało się do Gdańska. Wiele mniejszych miast nadal nie posiada sensownej siatki połączeń z większymi aglomeracjami. W ostatnim czasie poprawiła się sieć drogowa, wyremontowano główne linie kolejowe. Jednak do standardów europejskich jeszcze daleko. Według OECD (dane z 2014) Polska to jeden z krajów członkowskich UE, gdzie żyje się najtrudniej. Fatalnie wypadamy pod względem wysokości wynagrodzeń, dostępności mieszkań i zaangażowania społecznego. Kiepsko jest jakością środowiska i służby zdrowia. W 10 punktowej skali nasza średnia to zaledwie 4,3. Gorzej jest w Turcji i Meksyku. Na politykę społeczną wydajemy 19% PKB chociaż unijna średnia to 28%. Ponad połowa młodych Polaków mieszka z rodzicami. W tych warunkach jedynym więc sensownym sposobem wymuszenia mobilności doktorantów i młodych pracowników nauki, czego tak bardzo pragnie prof. Jajaszczyk, jest oferowanie im znacznie wyższych pensji. Wobec problemów z komunikacją pomiędzy miastami, konieczności korzystania z samochodu oraz braku dostępności mieszkań na wynajem odpowiadających aspiracjom, konkurencyjny dla emigracji na Zachód pułap zarobków oznaczać będzie, że “młodym” należałoby zaoferować kwoty wyższe, niż “osiadłym” już doktorom habilitowanym. Skończy się to tak, jak diamentowe granty (czy ktoś jeszcze o nich pamięta?) – ogromne pieniądze utopiono w rozdawnictwo studentom. To może od razu zaoferujmy doktorom i doktorantom pensje profesorskie? Jestem oczywiście za, ale i to może przekonać do niewygody życia w Polsce, o której wiele by pisać. Zatem jestem pesymistą. Mobilności nie można wymusić. Z Krakowa czy Warszawy łatwiej jest dolecieć do Londynu, Berlina czy Madrytu, niż dojechać do Krosna, Rzeszowa, Szczecina, Poznania, Wałbrzycha. Są tam lepsze mieszkania, lepsze pensje, lepsze szanse… i czyste powietrze. Na razie tylko taką mobilność wymuszamy od wielu lat. Nazywa się ona drenażem mózgów. Morał. Reforma czegokolwiek, nawet nauki, wymaga strategicznego planowania i koordynacji wielu obszarów polityki gospodarczej i społecznej. Reformatorzy polskiej nałki nawet nie zdają sobie z tego sprawy, co z wypowiedzi prof. Jajaszczyka bije z pełną jaskrawością. Na koniec zatrzymajmy się jeszcze przy obecnie proponowanej reformie… W dyskusjach na jej temat nadal nikt nie mówi o jednym z niezbędnych czynników zakończenia feudalizmu na polskich uniwersytetach, a tym samym podniesienia ich jakości – demokratyzacji. Symptomatyczne, ale nikt nie mówi o możliwości demokratycznego decydowania o obsadzie stanowisk na uczelniach i demokratycznego decydowania o kierunkach ich rozwoju. Więcej, organy (jakoś tam) przedstawicielskie, w postaci senatów czy rad wydziałów, mają tracić swoje prerogatywy na rzecz rad powierniczych. Idziemy więc w przeciwnym kierunku, niż ten oczekiwany, powiewając hasłami o nawiązywaniu do zachodnich wzorców. Do tego robimy to za pomocą skomplikowanych regulacji, w żaden sposób nie osadzonych w otaczającej rzeczywistości, nieskoordynowanych z gospodarką, w zasadzie bez nadziei na osiągnięcie zaplanowanych efektów. Znacznie prościej byłoby po prostu zdemokratyzować podejmowanie decyzji personalnych przez wydziały uniwersytetów wg. zasady jeden pracownik – jeden głos. Niech każdy wydział szuka za pomocą wybranych demokratycznie władz swojej drogi do międzynarodowego sukcesu i prestiżu. To powinno być celem rozumiejącego rzeczywistość Ministerstwa Nauki w demokratycznym społeczeństwie. Niestety, z niewiadomych dla mnie powodów nie jest i nikt nawet nie próbuje przeciwko temu oponować.
  6. Wersja 1.0.0

    86 pobrań

    PYTANIA Z EGZAMINU (2016/2017)- chyba to był przedtermin, ale nie mam pewności z unijnego był jeden kazus z 193 TFUE, jeden był z 260 ust 2 TFUE. jeden kazus był z orzeczenia 205/08 z Krajowego: z ustawy o udstępnianiu: (te są żywcem z zajęć u dr Barana) art 19- ktoś tam chciał info, organ powiedział że nie ma ale ma ktoś inny art 44 ust 2- organizacja ekologiczna uchwała antysmogowa, co może a co musi zawierać- art 96 POŚ jeden kazus z ochrony przyrody, czy mogą być opłaty przy rezerwacie przyrody art 13 ustawy Ostatniego nie pamietam dokładnie, bo zrezygnowałam z niego i wpisałam tam sobie zaliczenie ćwiczeń- organ wydał dla kogoś tam decyzje o ograniczeniu emisji, bo zmieniły się przepisy i było pytanie czy ten ktoś może dostać odszkodowanie enjoy! :)
  7. Logika dla prawników: Definicje

    Wersja 1.0.0

    7 pobrań

    Wypisane z żółtej książki Gołby, ale nie ma wszystkich definicji 2017 rocznik
  8. Wersja 1.0.0

    20 pobrań

    Dokument został uzyskany w procedurze udostępniania informacji publicznej. Opinia była sporządzona na potrzeby postępowania przed sądem administracyjnym.
  9. PGIH (egzamin)

    Wersja alpha-male

    79 pobrań

    Są tu też te pytania, które już krążyły na LEX (te ręcznie poprawione - momentami błędnie). Potomkowie niech uważają, bo na egzaminie pytania podobno zawierają błędy i powtórzenia (od kopiuj-wklej). Dodatkowo problemem jest to, że za każde pytanie odpowiada inny autor, a gdy pojawiają się wątpliwości, to można je rozwiać dopiero na oglądaniu prac.
  10. Socjologia Prawa

    DZIEKI DZIEKI!!!!!!!!!!
  11. Wersja 1.0.0

    49 pobrań

    Skrypt napisany w oparciu o nagrania dyktafonowe i notatki własne na żywo (2016/2017). Dla case-freaków podaję listę orzeczeń (w kolejności pojawiania się na wykładach): II OSK 1818/12 U 1/92 In re Quinlan Moore v. Regents of the University of California Re A (conjoined twins) Perruche (Cour de Cassation) C-34/10 C-364/13 Petrova p. Łotwie Evans p. ZK R.R. p. Polsce P. i S. p. Polsce I CSK 282/11 III CSK 307/13 III CSK 286/14 K 26/96 K 14/03 K 24/07 Roe vs Wade Eluana Englaro Terri Schiavo Campeanu p. Rumunii Calvelli i Ciglio p. Włochom Mehmet Senturk i Bekirs Senturk p. Turcji Vo p. Francji Parrillo p. Włochom Kudła p. Polsce Pretty p. ZK Glass p. ZK Elberte p. Łotwie Konovalova p. Rosji Z. p. Polsce Tysiąc p. Polsce A, B i C p. Irlandii T-326/99 C-376/98 C-14/04 C-151/02 C-183/00 I SA 1696/02 V CSK 111/14 V CSK 301/15 III UK 192/13 Baby Doe Zepeda v. Zepeda II GSK 40/07 II GSK 600/13 V CK 311/02 K 12/14 K 16/10 II CK 303/04 II CSK 191/05 I ACa 922/13 III CK 155/05 III CZP 19/15 V CSK 738/14 IV CSK 431/12 II CK 134/03 M.S. p. Szwecji K.H. i inni p. Słowacji C-101/01 U 5/97 SK 28/15 II SA Wa 183/06 II SAB/Rz 29/10 V CSK 256/10 OZ 958/12 II CSK 1/13 II CR 310/68 V CSK 57/11 II CSK 42/14 IV CSK 308/10 V CK 167/03 IV CK 161/05 III CSK 16/08 II CSK 580/09 III CZP 8/06 V CK 16/03 V CSK 142/11 V CSK 76/07 I ACa 865/13 I ACa 44/14 II CSK 105/09 I ACa 472/15 I ACa 1348/13 III CZP 5/01 I CSK 82/06 II CK 207/03 I CSK 161/13 IV CK 189/02 III CSK 455/14 II GSK 372/10 C-145/03 C-286/82 C-159/90 C-158/96 C-157/99 C-385/99 C-512/08 C-372/04 C-173/09 L.M. p. Słowenii II CRN 201/95 IV CSK 373/11 III CZP 66/16 I CSK 653/14 M.S. p. Chorwacji Lashin p. Rosji V CSK 384/09 Kędzior p. Polsce K.C. p. Polsce Kp 1/13 I CSK 524/14 II GSK 695/15 Costa i Pavan p. Włochom
  12. Rząd zabija Polaków węglowym smogiem

    Niebawem wróci smog. A tu, w Polsce, żyjemy w toksycznej atmosferze – dosłownie i w przenośni. Odpowiada za to błędna polityka tego i poprzednich rządów. Stoją za nią interesy handlarzy węglem i kotłami. To ich zyski Beata Szydło stawia wyżej niż zdrowie i życie Polaków. Ani spalanie odpadów, ani nawet spalanie węgla nie odpowiadają w głównej mierze za dramatyczne zanieczyszczenie powietrza w Polsce. U podstaw problemu leżą bowiem błędne regulacje rządowe. Te z kolei są produktem świadomej polityki rządu – polityki wspierania wybranych grup interesów kosztem życia i zdrowia Polaków (na temat związków polityki i smogu pisałem też na innym swoim blogu). Podejmowane działania jasno pokazują, że obecna Premier reprezentuje interesy branży węglowej, stawiając je ponad życie Polaków. Co znamienne, rekord zanieczyszczenia powietrza w Małopolsce należy do Brzeszcz – miasta, w którym największym pracodawcą jest kopalnia węgla kamiennego. I miasta, w którym burmistrzem była Beata Szydło. Szacuje się, że rocznie 44 000 osób umiera w Polsce z powodu zanieczyszczenia powietrza. Zgony te personalnie obciążają Premier i ministrów rządu. To ten rząd przecież zdecydował się na zaniechanie walki o czyste powietrze, czego wymownym znakiem jest całkowita likwidacja najważniejszych programów finansowania wymiany pieców oraz odstąpienie od uregulowania rynku paliw (Polska jest bodajże jedynym krajem w UE bez takich regulacji). Korzystają na tym przede wszystkim pośrednicy w handlu węglem, którzy indywidualnym odbiorcom oferują odpowiednio “spreparowany”, trujący produkt. Na taką praktykę pozwala im już kolejny rząd. Specjaliści podnoszą, że wszystkie próby regulacji rynku, nieśmiało wprowadzane od 2014 roku, miały jeden wyłącznie cel: eliminację importu węgla z Rosji, nie zaś ochronę zdrowia Polaków. Z Rosji bowiem pochodzi znaczna ilość spalanego w Polsce węgla. Znów więc podejmowane są wyłącznie w interesie lobby handlarzy opałem. A jak wygląda sytuacja branży górniczej? Raport NIK na temat górnictwa w latach 2007-15 jest druzgocący. Skarb Państwa dopłacił do branży 66 mld zł w ciągu ostatnich 10 lat. Pomimo spadku wydobycia i nierentowności branży w całym sektorze nieprzerwanie rosną płace. Strategie spółek górniczych i rządu rozminęły się z rzeczywistymi wynikami sprzedaży węgla – zużycie surowca spadło o 16%. Trudno w takiej polityce gospodarczej dostrzec cokolwiek poza działaniem na szkodę Polski i na korzyść wybranych środowisk – powiązanych z handlem węglem. Wszystkim popierającym rząd “Dobrej Zmiany” poddaję pod rozwagę ten dylemat: czy rząd, który bezpośrednio jest odpowiedzialny za śmierć prawie 44 000 Polaków rocznie, co pozwala na dodatek wzbogacać się Rosji, jest rządem patriotów, jak sam się przedstawia? Powie ktoś, że przecież wcześniej też tak było, więc Beata Szydło niesłusznie jest tu oskarżana o zbrodniczą dla Polski politykę. Nie jest to jednak argument trafny. Nie chodzi nawet o to, że rząd PO-PSL, cokolwiek by o nim nie mówić, próbował jednak walczyć ze smogiem i wprowadził szereg ambitnych programów, z których PiS natychmiast się wycofał (nie podając przyczyn, bagatelizując zjawisko smogu jako “teoretyczne” i składając w mediach fałszywe obietnice podjęcia działań, z których Beata Szydło nigdy się nie wywiązała). Szkopuł w tym, że to Beata Szydło jest dzisiaj premierem i to na niej spoczywa odpowiedzialność. I to ona okłamuje Polaków, najwyraźniej w interesie bogatych panów kręcących rynkiem węgla w Polsce. Jeden z takich panów zlecił nagrywanie polityków PO w pewnej restauracji, a nielegalne nagrania przekazał osobom powiązanym ze środowiskiem politycznym PiS. W zeszłym roku usłyszał za to wyrok pozbawienia wolności. Nagrania przysłużyły się PiS w wygraniu wyborów. ABW uważała, że ów pan pracował na rzecz wywiadu Rosji. Beata Szydło woli śmierć tysięcy Polaków, niż mniejszą sprzedaż węgla. Połączcie kropki…
  13. Za sprawą uchwalanych głosami posłów i senatorów PiS z naruszeniem prawa ustaw żegnamy się z dotychczasowym systemem politycznym. Kropką nad „i” jest rozprawa z sądownictwem odbywająca się pod hasłem likwidacji „kasty sędziowskiej”, „PRL-owskich złogów” i „oddania sądów obywatelom”. Od wielu lat otwarcie krytykuję sądownictwo i nawołuję do reformy całego systemu. Nie tylko ja zresztą. Nie sposób jednak zgodzić się z zamachem na demokrację, jaki zafundowała nam partia rządząca ciesząca się poparciem 19% obywateli. Zupełnie fałszywe są również hasła, pod którymi ów zamach się odbywa. O co chodzi? W wielkim skrócie: chodzi o kontrolę nad sądownictwem. Dzisiaj sądy są formalnie niezależne od polityków. PiS postanowił to – łamiąc zapisy Konstytucji – zmienić. Oznacza to, że politycy PiS, a Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro w szczególności, będą wpływać na wybór sędziów, obsadzanie władz każdego sądu, a nawet wskazywanie konkretnych sędziów do konkretnych spraw. I oczekiwanie konkretnych rozstrzygnięć. Wymiaru sprawiedliwości w Polsce już nie będzie. Będzie sądownictwo partyjne. Dlaczego PiS tak robi? Po pierwsze, aby zapewnić sobie bezkarność we wprowadzaniu dyktatury i zawłaszczaniu państwa. Ludzie odpowiedzialni za przewał dokonujący się w Polsce od wyborów 2015 roku boją się o własną skórę. Po drugie, aby zastraszyć bądź zniszczyć za pomocą sądów i prokuratur niepokornych i krytyków. Po trzecie wreszcie, aby Polacy też się nowej władzy bali. Każdy może znaleźć się na celowniku. Co więcej, po tej reformie nie będzie już wolnych wyborów, mediów, wolności obywatelskich. To powrót do PRL’u. Autorami i twarzami tych „reform” są zresztą komunistyczni prokuratorzy i sędziowie zasiadający w szeregach PiS. Warto zauważyć, że wprowadzane pod obrady parlamentu ustawy nie tylko w swojej treści są niezgodne z Konstytucją i stanowią zamach stanu, ale również procedura prac nad nimi urąga prawu. Sejm uchwala zmiany nocą, w pośpiechu, wśród wrzasków i grożenia pięściami. Tak działa mafia, a nie parlament cywilizowanego kraju. Naprawa sądów a zmiana kadrowa Główny problemem, który legł u podstaw trwającej od tygodnia awantury – tym co dało PiS-owi społeczną, moralną i wreszcie polityczną legitymację do niszczenia niezależnego sądownictwa, była niezdolność klasy politycznej, decydentów, autorytetów profesorskich, wreszcie polityków PO w szczególności, do uzmysłowienia sobie konieczności głębokiej reformy sądownictwa. I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf nawet teraz przed kamerami twierdzi, że patologie w sądach to margines. Szkopuł w tym, że jest to perspektywa korporacyjnego sądownictwa dyscyplinarnego. Jeżeli jednak zejdziemy na poziom przeciętnego obywatela, obraz jest zupełnie inny. Niekończące się procesy, zawiłe procedury, spychologia, arogancja, manifestowana na sali sądowej pogarda i brak szacunku dla klienta, wreszcie wcale nierzadka niekompetencja sędziów – to budzi przeświadczenie o istnieniu „nietykalnej kasty” i wywołuje poczucie krzywdy za doznaną niesprawiedliwość. Czy reforma zaproponowana przez partię Jarosława Kaczyńskiego stanowi rozwiązanie któregoś z tych problemów? Nie, to zwykła wymiana kadr: pozbycie się jednych i zastąpienie drugimi, których wskaże sam Jarosław Kaczyński. Wskazywanie sędziów przez polityków to zaprzeczenie idei niezależnego, demokratycznego sądownictwa. To koniec wymiaru sprawiedliwości i początek państwa totalitarnego. A do tego pozbywamy się ludzi doświadczonych, często fachowców, którzy kariery robili po 1989 roku. Zgadzam się, że w sądownictwie zmiana kadrowa też jest potrzebna. Ale jej podstawą powinny być mechanizmy, a nie ścinanie głów. Stwórzmy zachęty premiujące niezależne myślenie sędziów, fachowość, a zmuszające miernych i wiernych do wychodzenia z zawodu. Wbrew temu, co kłamliwie twierdzi PiS, w dzisiejszych sądach nie ma „PRL-owskich złogów”, są za to osoby, które talentem się nie wyróżniały, ale dzięki systemowi rekomendacji wskazywane były przez kolegów sędziów na kolejne wolne etaty. Ani nie najzdolniejsi, ani nie samodzielni. Konformiści nastawieni na nie podpadanie. Nie podpaść nikomu, nie mieć uchylonych wyroków – to kluczowe umiejętności przeciętnego sędziego. Dlatego tak często wyroki nie odpowiadają prawu, ani nawet zdrowemu rozsądkowi, bo sędzia myśli przede wszystkim o sobie i swojej karierze. Zmiany zaproponowane przez PiS nie zrywają z tym schematem – wzmacniają go. To Minister Sprawiedliwości będzie wskazywał kto awansuje, a kto z zawodu odejdzie. Konformizm sędziów, a co za tym idzie niesprawiedliwość wyroków jeszcze się wzmocnią. To zresztą już się dzieje. Politycy opozycji i autorytety krzyczą, że sędziowie zostaną spacyfikowani. Tymczasem to już się stało. W oczekiwaniu na przejęcie sądów sędziowie już kierują się niewypowiedzianymi rozkazami nowej władzy. Mam tego liczne przykłady. Sądy skorumpowane? W przeciwieństwie do moich kolegów prawników nie byłem specjalnie zbulwersowany wypowiedzią prof. Lecha Morawskiego na temat domniemanej korupcji w sądach. Morawski zapędził się polemicznie, co pewnie reprezentantowi Trybunału Konstytucyjnego (sędzią TK zgodnie z prawem nie był) nie przystoi. Nie zmienia to jednak faktu, że w wielu przypadkach korupcja to najrozsądniejsze wytłumaczenie zapadających wyroków. W przeciwieństwie do Morawskiego mogę podać konkretne sprawy i nazwiska. Gmina Wadowice traci rocznie setki tysięcy złotych, jeżeli nie miliony, przez niewytłumaczalne decyzje sądów – przewlekanie postępowań, nierozstrzyganie oczywistych spraw. Często błędy konkretnych sędziów potwierdzone są decyzjami instancji odwoławczych (uchylenia postanowień, stwierdzenia przewlekłości, zasądzone – śmiesznie niskie – odszkodowania). Kiedy niedawno na konferencji organizowanej na temat zawodu sędziego wprost powiedziałem, że każdy obywatel oceniając te przypadki (a często są one nagłośnione przez media) ma prawo i powody domniemywać skorumpowanie sądu, uczestniczący w niej sędziowie wizytatorzy z doświadczeniem nawet nie oponowali. To diagnoza dla osób znających polskie realia dość oczywista. Taki właśnie jest stan wyjściowy społecznej percepcji polskiego sądownictwa i do tego należało się już dawno temu odnieść. Nikt tego systemowo nie zrobił, a teraz nowe standardy wyznaczać będzie Kaczyński z Ziobro. Dzięki PiS sądy będą gorsze Zmiany wprowadzane przez PiS umocnią tylko „kastowość” sądów, ale PiS nie chodzi o naprawę czegokolwiek. Chodzi o przejęcie patologicznego systemu i użycie go do rozprawy z przeciwnikami: krytykami, politykami opozycji, ich rodzinami. Chodzi wreszcie o fałszowanie wyborów i zablokowanie możliwości rozliczenia na wypadek ich przegranej. Reformy Ziobry nie rozwiązują najważniejszego problemu – poziomu polskich sędziów. Partia rządząca wytnie niepokornych zastępując ich jeszcze bardziej konformistycznymi aspirantami. Gorzej wykształconymi niż poprzednicy (o tym zaraz), bez doświadczenia i bez kręgosłupa. Dojdzie do tego ręczne sterowanie, którego jednak – cokolwiek by mówić krytycznego – w takim wymiarze dotychczas nie było. Niezależne sądownictwo jest warunkiem koniecznym sprawiedliwego państwa Wszystkim nam, obywatelom, powinno zależeć na sprawiedliwym sądownictwie, sprawnie działających sądach, mądrych sędziach. Nie da się tego osiągnąć działaniami jednego ministra, choćby najbardziej mądrego i sprawiedliwego. Kaczyński z Ziobrem rozmontowują coś, co było warunkiem koniecznym, choć jak widać nie wystarczającym, sprawnego działania sądów – ich ustrojową niezależność. Wierzycie, że sędziowie są osobną „kastą”? Skoro tego wymaga systemowa niezależność, to niech będą, ale zadbajmy o to, żeby jakościowo byli to inni ludzie niż dzisiaj sędziami zostają. Niech członkowie tej kasty to rzeczywiście najwybitniejsi prawnicy. Niech zarabiają dobre pieniądze. Wprowadźmy rzeczywistą dyscyplinarną odpowiedzialność sędziów, a nawet mechanizmy demokratycznej legitymacji. Wybierajmy w wyborach prezesów sądów okręgowych, czy sędziów Sądu Najwyższego spośród grupy kandydatów z wykształceniem i stażem pracy w służbie publicznej. Stwórzmy społeczną radę wymiaru sprawiedliwości, która czuwa nad jego działaniem. Sposobów jest wiele. Likwidacja niezależności sądów, rozwiązanie Sądu Najwyższego, podporządkowanie sędziów politykom PiS nie jest sposobem. Jest obaleniem Konstytucji. Ludzie za to odpowiedzialni powinni skończyć w więzieniach i wierzę, że w przyszłości tak właśnie się stanie. Takie będą sądy rzeczpospolitych… Spójrzmy wreszcie na siebie, koleżanki i koledzy. Jakie elity przychodzą dzisiaj na wydziały prawa, gdzie nie ma nawet egzaminów wstępnych? Tylko na pierwszym roku z ok 500 osób tylko na ocenianym przez mnie egzaminie powinniśmy oblać co najmniej połowę. A jaka liczba bronionych doktoratów ma jakikolwiek sens? Nie da się pominąć faktu, że rozwałkę Polski fundują nam dzisiaj dr Andrzej Duda, pracownik wydziału prawa, mgr Ziobro, który ten sam wydział prawa ukończył, dr Jarosław Kaczyński, również prawnik, mecenas Małgorzata Wasserman… Sądowa patologia orzecznicza, dramatyczne błędy i niekompetencja są wynikiem „fachowej” pracy naszych absolwentów, a często kolegów-wykładowców. Ale udajemy, że nic złego się nie dzieje, że nie ponosimy za to żadnej odpowiedzialności. Zmiana programu nauczania i podejścia do kształcenia prawników jest koniecznością. Do tej pory w tym temacie nie działo się nic.
  14. Smutny koniec narkofobii

    Sejm i Senat przyjęły nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, która umożliwia w Polsce stosowanie leków na bazie marihuany. Zdumiewające, ale zmianę przegłosowano niemal jednomyślnie. Jak to w ogóle możliwe? Co się stało, że ci sami politycy, którzy jeszcze niedawno straszyli narkotykami, w tym zabójczą w każdej, najmniejszej nawet dawce, marihuaną, przestali się szerzonymi przez siebie sterotypami przejmować? Gdzie wyparowała narkofobia, której zwalczyć nie potrafili eksperci apelujący o zmianę prawa opartego na błędnych założeniach i fałszywym obrazie rzeczywistości? Jest to o tyle zastanawiające, że taką jednomyślność, jak w przypadku głosowania za medyczną marihuaną, do tej pory w Sejmie obserwować można było rzadko. Głównie w głosowaniach… zaostrzających prawo narkotykowe. Charakteryzowała ona kolejne epizody nowelizacyjne w wojnie z dopalaczami. 440 posłów i 80 senatorów zdecydowało się zliberalizować (choć właściwszym byłoby słowo: ucywilizować) ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii, zaostrzoną w 1999 roku. Choć przyjęte rozwiązania stanowią zdaniem Koalicji Medycznej Marihuany, która przygotowała pierwotny projekt zmian, dalece ograniczone i praktycznie nieefektywne rozwiązanie problemu dostępności leczenia marihuaną, niewątpliwie mamy do czynienia z mentalnym i politycznym przełomem. Jego zaistnienie domaga się wyjaśnienia. Zastanówmy się, jakie czynniki za nim stały? Cierpiące dzieci Obowiązujące w Polsce prawo narkotykowe nie tylko sprzeczne jest z zapisami Konstytucji (nadmiernie ogranicza prawa obywatelskie, w tym prawo do leczenia), ale narusza też przepisy Unijne (marihuana jest produktem leczniczym na terenie UE). Przede wszystkim jednak opiera się na założeniach, które rozmijają się z wiedzą naukową i badaniami (karanie konsumentów nie jest drogą do przeciwdziałania narkomanii w wymiarze społecznym i jednostkowym). Przez niemal dekadę politycy mieli to jednak głęboko gdzieś i prawdopodobnie nadal mają. Zatem wolta naszej klasy politycznej nie nastąpiła z powodu przejrzenia na oczy i uznania autorytetu nauki. Czy powodem zmiany było zaangażowanie się w zmianę polityki narkotykowej rodziców cierpiących na lekooporne schorzenia dzieci, których twarzą została Dorota Gudaniec? Do tej pory adwokatami rozumu w podejściu do narkotyków byli rodzice osób ściganych za używanie nielegalnych substancji. Teraz jednak posłowie i opinia publiczna dosłownie zbombardowani zostali historiami cierpienia, często najmłodszych, którym konwencjonalne leczenie nie ma nic do zaoferowania. Parlamentarni rzecznicy narkofobii ścierać musieli się nie z “ekspertami”, których głos zawsze mogli zdyskredytować pytaniem “której mafii Pan służy?” – by zacytować słynną wypowiedź Beaty Kempy (na marginesie, konsekwentnie obok Zbigniewa Ziobro jedyna przeciwniczka medycznej marihuany w dzisiejszym Sejmie), ale z rodzicami najmłodszych i grozą ich sytuacji. Dorota Guganiec i reprezentowany przez nią ruch z pewnością był ważnym czynnikiem, ale czy najważniejszym? Zmiana polityki w USA Raczej niewielki wpływ na świadomość posłów miały zmiany prawa narkotykowego w USA, skąd importowaliśmy przestarzałe i nieskuteczne rozwiązania w 1999 roku, na fali pobudzonej wtedy przez posłów AWS antynarkotykowej paniki. Przypomnę, że twarzą wprowadzonych wtedy i obowiązujących do dzisiaj rozwiązań prawnych (ściganie konsumentów narkotyków) był Lech Kaczyński, ówczesny Minister Sprawiedliwości, oraz Zbigniew Ziobro, jego młody zastępca. Rozwiązania te miały być trampoliną wyborczą dla polityków prawicy i to znakomicie się im udało. Obecnie marihuana stosowana dla celów medycznych jest legalna w 18 stanach USA, a dodatkowo jej rekreacyjne użycie legalne jest w 8 kolejnych. W pozostałych często obowiązują liberalne przepisy dotyczące ścigania i karania użytkowników narkotyków. Za wcześnie jednak by mówić, że fala legalizacji pokonała już Atlantyk. Pamiętajmy, że fala represji przybyła do nas z prawie 30-letnim opóźnieniem, co nieźle obrazuje anachroniczność naszej rodzimej polityki. Grupizm klasy politycznej Tomasz Kalita z uwagi na chorobę nowotworową stał się w ostatnich miesiącach swojego życia adwokatem marihuany. Jako rzecznik SLD na temat marihuany głosu raczej nie zabierał, zwłaszcza, że ta lewicowa kiedyś partia polityczna w znacznej mierze odpowiada za wprowadzenie chorego prawodawstwa antynarkotykowego. Przypomnę wstydliwy fakt, ale forsowane w 1999 roku przez prawicę na czele z Kaczyńskim i Ziobro zmiany podpisał ówczesny Prezydent RP Kwaśniewski, wspierany przez Ryszarda Kalisza, obecnie występującego regularnie na różnych prolegalizacyjcnych wiecach. W czasie swojej choroby Kalita nagłośnił problem braku dostępności do marihuany, zdołał też z tym przekazem dojść do wielu wpływowych w swoich partiach osób. Solidarność grupowa klasy polityków jest silnie rozwinięta. Widok cierpiącego kolegi mógł uruchomić mechanizmy interesu i solidarności grupowej, które pozwoliły przełamać mentalne ograniczenia odpowiadające za narkofobię. Ale czy to wystarczyło? Uchodźcy & terroryści Wszystkie wymienione powyżej czynniki mogły odegrać mniejszą lub większą rolę, ale w mojej ocenie nie wystarczą do wytłumaczenia tego, co zaszło. Zmierzch narkofobii wydaje się bowiem w znacznej mierze być następstwem tego, że PiS znalazł nowy grunt dla rozpalania paniki moralnej. Miejsce narkotyków zajęli uchodźcy i islamiści – zagrożenie o wiele bardziej uchwytne i stale obecne w mediach. W repertuarze politycznych narzędzi mobilizacji poparcia elektoratu pojawiła się konkurencja dla doskonale przez dziesiątki lat sprawdzających się narkotyków. Stali się nią uchodźcy, po których PiS sięga z wyrachowaniem i lubością. Swojski, polski narkoman, a nawet czający się za szkołą diler z małą ilością narkotyków przestali straszyć. Zarazę w postaci pasożytów i pierwotniaków oraz terrorystów przyniosą kobiety i dzieci przeprawiające się wpław przez Morze Śródziemne. W telewizjach nie oglądamy zabójczych dealerów marihuany, grożących światu, albo chociaż naszej kulturze. Oglądamy za to portrety terrorystów, gotowych na wszystko w imię religijnej wojny. A skoro to najlepiej się teraz sprzedaje wśród wyborców, kwestie do niedawna najważniejsze, jak bezpardonowa “wojna z narkotykami”, przestały mieć znaczenie. Zwłaszcza, że była to wojna przegrana i absurdalna, o czym wielu z politycznych decydentów doskonale wiedziało. Nienawiść i strach przed uchodźcami pozwoliły więc i nadal będą pozwalać cywilizować używanie narkotyków, tworząc furtkę do racjonalnego podejścia do problemu. Polityczna nieracjonalność znalazła bowiem swój nowy motyw przewodni. Podsumowanie Wnioski płynące z tego tekstu nie są optymistyczne. Okazuje się, że politycy przez niemal dekadę gremialnie wciskali nam wygodny dla siebie, a szkodliwy dla społeczeństwa kit na temat narkotyków, w szczególności zabójczej marihuany. Gdy sami zaczęli mieć interes, by korzystać z wyklętego lekarstwa, a do tego znaleźli wygodniejszy straszak w postaci uchodźców, natychmiast gremialnie porzucili swoje uprzednie, zdecydowanie komunikowane i kategoryczne poglądy na temat narkotyków. To pokazuje, jak niskiej jakości i jak bardzo populistyczna jest uprawiana w naszym kraju polityka. Medyczną marihuanę w równej mierze zawdzięczamy więc politycznie rozniecanemu strachowi i nienawiści do uchodźców, co wysiłkom Koalicji Medycznej Marihuany. A chciałoby się, aby za uchwalanym prawem stały zdrowy rozsądek i wiedza naukowa. Polityczne motywacje stojące za wojną z narkotykami opisywałem w 2011 roku tutaj: Prohibicyjny konsensus.
  15. Oto film pokazujący sposób, w jaki właściciel portalu Wadowice24 manipuluje komentarzami publikowanymi na swoim portalu. Akceptowana jest mowa nienawiści, usuwane rzeczowe komentarze wskazujące na nierzetelność portalu. Miejscowi wiedzą jak wygląda “dziennikarska rzetelność” Marcina Płaszczycy – właściciela Wadowice24, który wśród Wadowiczan cieszy się zasłużoną złą sławą (więcej tutaj). Jednak przez osoby nie znające miasta często jestem pytany, skąd tyle hejtu w Wadowicach i czy Wadowiczanie nie potrafią bez nienawiści ze sobą rozmawiać? W moim odczuciu za stworzenie takiego wrażenia odpowiada jeden człowiek – wspominany już Marcin Płaszczyca, który dla osobistych korzyści promuje na swoim portalu nienawiść. Pan Płaszczyca na przestrzeni lat kilkukrotnie w rozmowie ze mną twierdził, że jest to jego sposób zarabiania na chleb, a rozbudzane przez niego kontrowersje napędzają mu oglądalność. Z lokalnego portalu korzystają również politycy, bo w różny sposób finansując Płaszczycę. W zamian ten chwali ich osiągnięcia, a dyskredytuje przeciwników (dokumenty pokazujące, ile właściciel portalu zarobił w Urzędzie Miejskim można przeczytać tutaj). Tymczasem czytelnik Wadowice24 nagrał film, który pokazuje, że administrator Wadowice24 nie dopuszcza do publikacji komentarzy nie zgadzających się z wyrażanymi w treści artykułów opiniami, a użytkowników próbujących takie komentarze zamieszczać po prostu blokuje. Jednocześnie natychmiast publikowane są i nigdy nie usuwane komentarze naruszające regulamin portalu i zawierające mowę nienawiści. Warunek jest jeden – muszą one uderzać we mnie. http://mateuszklinowski.pl/wp-content/uploads/2017/06/w24.mp4 Film zawiera dowody przydatne w sądzie dla wszystkich tych, którzy czują się pokrzywdzeni przez portal Wadowice24 i “anonimowych komentatorów” publikujących do spółki z Płaszczycą mowę nienawiści. Wystarczy go pobrać i dołączyć do pozwu. Ja tak właśnie zrobiłem. Po jego zamieszczeniu na portalu YouTube właściciel lokalnego bagienka najwyraźniej przestraszył się konsekwencji i postanowił poskarżyć się amerykańskiej korporacji na “dokuczanie”. Film został czasowo zablokowany, choć żadnego dokuczania nie zawierał (decydują o tym algorytmy). Zdążyłem jednak film skopiować i wrzucam na własnego bloga. Tutaj Marcin Płaszczyca już nie będzie w stanie go blokować. Przypomnę również przy tej okazji, że Inicjatywa Wolne Wadowice wykazała, że za mową nienawiści stoi najbliższa rodzina Płaszczycy publikując inwektywy pod adresem zasłużonych Wadowiczan (Policja złapała hejtera. To Płaszczyca!). Nie pozwalajmy się bezkarnie obrażać, mamy narzędzia, żeby z praktykami Płaszczycy skutecznie walczyć.
  16. Współczesna Myśl Socjologiczno-Prawna (Skrypt z P. Bourdieu) Zobacz plik Skoro już wrzucam notatki z Socjologii Prawa, to podzielę się również notatkami z nowego (tj. uruchomionego w roku akademickim 16/17) przedmiotu uruchomionego przez Katedrę Socjologii Prawa, tj. Współczesnej Myśli Socjologiczno-Prawnej Z góry przepraszam za literówki :v Dodający Sokushinbutsu Dodano 19.06.2017 Kategoria Uniwersytet Jagielloński  
  17. Wersja 1.0.0

    46 pobrań

    Skoro już wrzucam notatki z Socjologii Prawa, to podzielę się również notatkami z nowego (tj. uruchomionego w roku akademickim 16/17) przedmiotu uruchomionego przez Katedrę Socjologii Prawa, tj. Współczesnej Myśli Socjologiczno-Prawnej Z góry przepraszam za literówki :v
  18. Socjologia Prawa

    Wersja 1.0.0

    93 pobrań

    Ponieważ widzę że: 1) forum to wciąż jest żywe; 2) istnieje szerokie zapotrzebowanie na tegoroczne notatki z Socjologii Prawa - dzielę się niemi :) Smacznego!
  19. Wersja 1.0.0

    192 pobrań

    Skrypt z ćwiczeń u dr.Czarnego 2016/2017 z góry przepraszam za możliwe literówki ;)
  20. Medycyna sądowa w 2017

    Wersja 1.0.0

    154 pobrań

    Sezon zawiera wszystkie 12 odcinków. Popieram akcję użytkownika adam.zwieski "Wrzucajmy tegoroczne notatki (kto z czego ma) i wtedy będzie pysznie" i zachęcam innych. Pokażmy siłę najlepszego Wydziału w Polsce: http://www.rp.pl/RZECZoPRAWIE/170619760-prof-Jerzy-Pisulinski---Przepis-UJ-na-sukces.html Egzamin: 19 czerwca 2017r., godz. 9.00, sala wykładowa KMS UJ CM, ul. Grzegórzecka 16 (termin wrześniowy będzie podany później) ------------------------------------------------------ 1. Czy denat zawsze "popuszcza"? Ciało ludzkie ma 2 rodzaje mięśni (gładkie i prążkowane). Relaksacja dotyczy mięśni prążkowanych. Tymczasem za utrzymanie moczu i stolca odpowiadają głównie mięśnie gładkie. Niemniej jednak w praktyce często obserwuje się zabrudzenie spodni. 2. Czy umieszczanie broni w ręce denata jest rzeczywiście błędem przy pozorowaniu samobójstwa? Tak, bo broń zawsze wypada z chwytu samobójcy. Tzw. skurcz pośmiertny (cadaveric spasm) to pojęcie bardziej teoretyczno-książkowe niż coś faktycznie spotykanego w rzeczywistości. 3. U dzieci gwałtowanie rozwija się obrzęk mózgu, co ma związek z barierą krew-mózg. Więcej na ten temat w "Głowacki Jan, Marek Zdzisław - Urazy czaszki i mózgu. Rozpoznawanie i opiniowanie. Krakowskie Wydawnictwo Medyczne, 2000".
  21. Wersja 1.0.0

    84 pobrań

    Plik wrzucony w ramach akcji: "Wrzucajmy tegoroczne notatki (kto z czego ma) i wtedy będzie pysznie". AKTUALIZACJA po ostatnim wykładzie: NATO - bierze udział w zwalczaniu terroryzmu, ale nie przestępczości zorganizowanej! Praga 2002 - Militarna Koncepcja Obrony przed Terroryzmem --> http://www.nato.int/nato_static_fl2014/assets/pdf/pdf_2016_01/20160817_160106-mc0472-1-final.pdf Działanie antyterrorystyczne = defensywne Działanie kontrterrorystyczne = ofensywne Współpraca podmiotów militarnych i cywilnych (do tej pory wojsko zaznaczało swoją odrębność) --> SWW + SKW oraz Policja + ABW Stambuł 2004 - Program Prac na Rzecz Obrony przed Terroryzmem (DAT POW) --> http://www.nato.int/cps/en/natolive/topics_50313.htm Wspieranie narodowych programów naukowych Jednostka Wywiadu ds. Zagrożenia Terrorystycznego (The Terrorist Threat Intelligence Unit - TTIU) Lizbona 2010 - Nowa Koncepcja Strategiczna Nato --> http://www.nato.int/cps/en/natolive/official_texts_68828.htm#StratCon Współpraca międzynarodowa w zakresie wykrywania zagrożeń Szczególna rola Rosji (bez Rosji nie można walczyć z terroryzmem) Działania poza terenem Sojuszu (!) Nowe technologie Szkoleniowa pomoc wojskowa w państwach zagrożonych Skutki dysfunkcjonalne i eufunkcjonalne (pozytywne), np. przez walkę z terroryzmem mamy lepszą technologię w smartfonach. Wymagania ścigania: 1. Jurysdykcja wobec sprawców czynów popełnionych na terytorium państwa/podkładzie statku lub samolotu (Izrael porywał aby sądzić u siebie - konflikt jurysdykcji kraju ujęcia i kraju pochodzenia samolotu). 2. Jurysdykcja wobec sprawcy przebywającego na terytorium. 3. Stosowanie aresztu na czas potrzebny do zakończenia postępowania (ograniczanie ograniczeń) 4. Obowiązek wymiany informacji i pomocy prawnej (nie tylko prawo, ale i obowiązek) Czy Europa przyzwyczai się do zamachów jak Izrael? Po katastrofie w japońskiej elektrowni atomowej Fukushima w 2011 roku, wywołanej przez tsunami, rząd w Berlinie postanowił całkowicie zrezygnować z energii jądrowej. Wszystkie niemieckie elektrownie atomowe mają zostać zamknięte do roku 2022. Karuzele VAT: Istotny jest moment, kiedy trzeba się zwijać. Nie byłoby karuzeli, gdyby nie to, że urzędnicy współpracują z przestępcami (udzielają im informacji, że nadchodzi tzw. przypał). Karuzele zwalcza się poprzez wydłużanie czasu na zwrot podatku (na tyle, żeby zdążyć wykryć, że ktoś na początku łańcucha nie odprowadził podatku do US).
  22. Wersja Alpha

    235 pobrań

    Stosunki między rodzicami a dziećmi oraz obowiązek alimentacyjny Semestr letni, rok akademicki 2016/2017 dr Halina Nowara-Bacz, Katedra Prawa Cywilnego UJ ------------------------------------------ Świadczenie z funduszu alimentacyjnego przyznaje w drodze decyzji administracyjnej, a następnie wypłaca organ właściwy wierzyciela, tj. wójt, burmistrz, prezydent miasta właściwy ze względu na miejsce zamieszkania osoby uprawnionej do tego świadczenia. Od momentu wejścia w życie ustawy o pomocy osobom uprawnionym do alimentów (tj. od października 2008 r.) nie docierały do resortu rodziny jakiekolwiek sygnały o problemach finansowych gmin związanych z wypłatą świadczeń z funduszu alimentacyjnego z powodu zamieszkiwania na ich terenie dużej liczby osób uprawnionych do tego świadczenia. Świadczenia z funduszu alimentacyjnego są finansowane z budżetu państwa, a tym samym nie istnieje niebezpieczeństwo braku ich wypłaty. http://www.mpips.gov.pl/wsparcie-dla-rodzin-z-dziecmi/fundusz-alimentacyjny/informacje-statystyczne/ ------------------------------------------ Minima socjalne i egzystencji oblicza i publikuje od lat 80. IPSS --> https://www.ipiss.com.pl/zaklad/zaklad-polityki-spolecznej
  23. Józef Cholewka nadal oskarżonym

    Nieoczekiwany zwrot miał miejsce w procesie byłego już przewodniczącego Rady Miejskiej oskarżonego o kierowanie gróźb karalnych pod moim adresem (opis sprawy). Sąd Okręgowy w Krakowie uchylił bowiem wyrok uniewinniający Sądu Rejonowego w Wadowicach. Jednak na skutek nieudolnie prowadzonego w Wadowicach postępowania prawdopodobnie Cholewka uniknie odpowiedzialności. Sąd Okręgowy uchyla wyrok uniewinniający Cholewkę uniewinnił w listopadzie zeszłego roku sędzia Robert Leśniak, po trwającym prawie półtora roku procesie. Od wydanego przez niego orzeczenia wniosłem apelację do Sądu Okręgowego w Krakowie. Prokuratura apelacji nie sporządziła, a w czasie rozprawy odwoławczej domagała się uniewinnienia oskarżonego Cholewki. Jednak dzisiaj prokuratura jest pod kontrolą polityczną jednej partii, stąd takie postępowanie uzależnionych od polityków prokuratorów. Na marginesie, w sprawie mojego oświadczenia majątkowego, po warunkowym umorzeniu postępowania przez sąd, prokuratura apelację wniosła. Zatem, zdaniem miejscowych prokuratorów dawanie w ryło jest mniej szkodliwe, niż błędne wypełnianie druków. Tak właśnie wygląda państwo Prawa i Sprawiedliwości. Wyrokiem 5 kwietnia 2017 roku Sąd Okręgowy uznał wywody Sądu Rejonowego w Wadowicach za “całkowicie chybioną” próbę przyznania immunitetu lokalnemu politykowi i poddał totalnej krytyce zapadły w Wadowicach wyrok. Sprawę napiętnowano jako przykład patologii trawiącej polski wymiar sprawiedliwości na styku z lokalną polityką. Postępowanie w sprawie Cholewki od początku zresztą zakrawało na farsę. w Wadowicach nie było wcześniej problemów z ekspresowym skazywaniem osób, które miały rzekomo grozić poprzedniej burmistrz miasta. I to nawet wtedy, gdy dowody na to były, delikatnie mówiąc, wątpliwe (przeczytaj o sprawie “Siekierezady”). Jednak akt oskarżenia dla Józefa Cholewki powstawał w mękach i to pomimo materiału dowodowego w postaci nagrań. Początkowo prokuratura w ogóle nie miała zamiaru stawiać Cholewce zarzutów. Prokurator Rejonowy Jerzy Utrata twierdził nawet publicznie, że słowa “dostaniesz w ryło tak, że spadnie ci ta główka” to jakiś idiom języka polskiego! Postawienie Cholewki w stan oskarżenia musiałem wywalczyć idąc do sądu z prokuraturą. Wypowiedź Józefa Cholewki była zwrotem idiomatycznym, którego faktyczne znaczenie nie pokrywa się z dosłownym znaczeniem, co oznacza, iż nie było uzasadnionej obawy, obiektywnie oceniając, spełnienia groźby – Prokurator Rejonowy Jerzy Utrata Pełnomocnikiem Cholewki został syn przewodniczącej wydziału karnego, w którym toczyło się postępowanie, a jednocześnie przewodniczącego sądu odwoławczego, który miał rozpatrywać ewentualną od wyroku apelację. Jakby tego było mało, adwokat Bartosz Almert, o którym tu mowa, pracował w Urzędzie Miejskim w Wadowicach, gdzie udzielał porad prawnych mieszkańcom w gabinecie… przewodniczącego Rady Miejskiej. Jego usługi były nadzwyczaj dobrze opłacane, o czym szeroko pisały gazety. Dlaczego w ogóle uniewinniono Cholewkę? Pytanie o motywy uchylonego w II instancji orzeczenia sędziego R. Leśniaka jest bardzo ciekawe. Choć w opinii biegłych groźby padły i wywołały u osób je słyszących obawę ich spełnienia, zaś sam Cholewka był agresywny i nie był przez nikogo prowokowany, sędzia znalazł szereg okoliczności działających na korzyść Cholewki. Jakich? Uzasadnienie wyroku było zdumiewające. Zawarta w nim argumentacja skupiała się na fakcie, że Cholewki właściwie nie można było się bać. Była więc mowa o mojej wysportowanej sylwetce, dużej sprawności i sile, oraz fakcie, że towarzyszyli mi koledzy. Nie zabrakło śmiałych obserwacji natury psychologiczno-kryminologicznej. Mali nie mogą zagrozić dużym, starsi młodszym, a boimy się tylko tego, czego nie znamy – wywodził sędzia. Tymczasem ja nieopatrznie przyznałem, że Cholewkę od dawna uważałem za chama i prostaka. Zdaniem sądu nie mogłem więc się go obawiać. Zwłaszcza, że Cholewka chwilę wcześniej dopuścił się “zachowań sztubackich”. Dla sądu były nimi zamachiwanie się na mnie pięściami czy uderzenie mnie w czasie obrad. Sędzia Leśniak drobiazgowo analizował też wiarygodność świadków oskarżenia, stając na pozycjach radykalnego indukcjonizmu. Otóż, w czasie rozprawy padło pytanie, czy świadkowie kiedykolwiek wcześniej widzieli mnie tak wystraszonego? Skoro nie widzieli, sąd podważył wiarygodność ich zeznań. Skąd bowiem świadkowie mogli wiedzieć, że jestem wystraszony, jeżeli nigdy wcześniej nie widzieli mnie wystraszonego? Genialne! Sąd dokonał też niezmiernie interesującej wykładni znaczenia terminu “groźba karalna”. Zdaniem sędziego groźba Cholewki miała “warunkowy charakter”, bo nikt by mi w ryło nie dawał, gdybym do słów Cholewki pokornie się dostosował. Po prostu zdaniem wadowickiego sądu jedyne realne groźby to groźby bezwarunkowe. Problem w tym, że jest to stanowisko cokolwiek osobliwe, gdyż do samej istoty groźby należy jej warunkowość. Grozi się komuś, bo żąda się od niego określonych zachowań, których spełnienie zapobiega realizacji groźby. W Sądzie Rejonowym w Wadowicach koncepcja ta jednak się nie przyjęła, jak widać na przykładzie opisywanej sprawy. Linia obrony sprowadzała się do przedstawienia całego zdarzenia jako rozmowy ojca z synem. Cholewka to karcący ojciec, ja zaś byłem krnąbrnym dzieckiem. Ojciec napomina syna, przestrzega i prostuje. Syn jest niepoważny i błaznuje w czasie obrad Rady Miejskiej, włącza syrenę chcąc wywołać alarm. Ojciec jest zdenerwowany, kilka godzin później chce mu dać w ryło, ale po ojcowsku, z miłością. Może i coś tam mówi w nerwach, ale w nerwach jest zawsze, bo jest dzielnym strażakiem z układem nerwowym strawionym przez ogień. Na pewno nie grozi, tylko raczej ostrzega przed tymi, których nerwy są jeszcze bardziej nadszarpnięte ciężką strażacką robotą. Podpierając się zbiorem tych groteskowych wyjaśnień, Sąd Rejonowy w Wadowicach orzekł jak orzekł. Cholewka na łamach lokalnych mediów ogłosił, że jest to sprawiedliwy wyrok. Dziś już tego wyroku nie ma. Czy więc Cholewka za swoje bandyckie zachowania doczeka się kary? Jeżeli zarzuty ma postawione “zwykły obywatel”, akt oskarżenia trafia do sądu w ciągu miesiąca, a wyrok zwykle zapada w tym samym roku. Jeżeli zarzuty ma prominentny polityk, mija rok zanim w ogóle je usłyszy.Pokusiłem się o porównanie dwóch znanych mi postępowań z art. 190 kk, jakie obserwowałem w wadowickim sądzie. Liczby mówią same za siebie: przeciętny obywatel kilkukrotnie szybciej doczeka się oskarżenia i wyroku, niż lokalny prominent. Wykres zawiera jedno przybliżenie – ponieważ sprawa Cholewki nadal jest w toku, zamiast prawomocnego wyroku policzyłem czas do rozpatrzenia apelacji. Wyrok prawomocny jednak najprawdopodobniej nigdy nie zapadnie. Przestępstwo przedawni się w 2018 roku. Ale przecież o to właśnie chodziło, prawda?
  24. Pomysł konferencji zatytułowanej The Polish constitutional crisis and institutional self-defence (kryzys konstytucyjny w Polsce i samoobrona dla instytucji) był, by zebrać w Oksfordzie czołowych polskich teoretyków prawa zaangażowanych w debatę publiczną na temat obecnych wydarzeń konstytucyjnych w Polsce i pozwolić im na przedstawienie tej debaty angielskim teoretykom prawa. Jak pisałem w Dzienniku Gazecie Prawnej kilka … Continue reading "Oxford Poland constitutional crisis symposium, 9 May 2017"
  25. “Ten wyrok pokazuje z jak miernym „prawnikiem” w ratuszu mają dziś do czynienia Wadowice.” – napisał Marcin Płaszczyca, asystent poprzedniej burmistrz Wadowic (pisownia oryginalna). A to w tekście na jego portalu Wadowice24, gdzie skomentował wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w sprawie skargi na unieważnienie przez Wojewodę Małopolskiego wyboru Roberta Malika na przewodniczącego Rady Miejskiej . Płaszczyca konkludował: “Czas pokazał, że jeśli chodzi o… prawo, to nie trzeba mieć doktoratu, wystarczy zdrowy rozsądek.” (pisownia oryginalna) A potem nastąpił wyrzut standardowych komentarzy, gdzie wyzywano mnie od idiotów, debili itd. Do pisania których doktorat z pewnością nie był potrzebny. We wspomnianym tekście “informacyjnym” trudno było znaleźć ślady rzetelnego omówienia problemu, którym zajął się sąd, czy jakiejkolwiek argumentacji stron. Autor zacytował jedynie fragment orzeczenia i gdybał, że “przez 40 dni samorząd działał nielegalnie”. Na koniec padła zapowiedź kolejnych problemów i katastrofalnych następstw, jak “utrata przez gminę Wadowice środków unijnych do 2020 roku”. Na czym Płaszczyca opierał to bajdurzenie? Pewnie na swoim “zdrowym rozsądku”. O tym, że wyrok nie kończy sprawy i przysługuje od niego odwołanie, nie wspomniano. Jak również o tym, że cała sprawa nie ma większego znaczenia praktycznego, bo radni, w reakcji na działanie Wojewody unieważniającego ich wybór, ponowili go na kolejnej sesji. Sprawę nieudanej próby obstrukcji, która zakończyła się kompromitacją jej autorów: Pawła Janasa, Józefa Cholewki i pozostałych radnych Klubu PiS opisałem dokładnie już wcześniej. Dotychczas jednak nie odnosiłem się do czynionych publicznie uwag rozmaitych “komentatorów prawnych”. Przede wszystkim dlatego, że trudno dyskutować z osobami nie posiadającymi żadnej wiedzy na temat prawa, ani ochoty, by rzetelnie opisywać fakty. Tymczasem branżowe pismo “Wspólnota” publikuje w najnowszym numerze glosę do wyroku, który zapadł w sprawie. Nie była to zresztą pierwsza redakcja, która poprosiła mnie o komentarz. Moje stanowisko sprowadza się do stwierdzenia, że: WSA w Krakowie wydając orzeczenie popełnił prosty błąd logiczny, zignorował też brzmienie obwiązujących przepisów prawa. W mojej ocenie z tych powodów wyrok ten zostanie uchylony przez sąd wyższej instancji. W tym miejscu pozostaje mi jedynie ponownie wyrazić ubolewanie, że sądownictwo administracyjne nie radzi sobie nawet z tak łatwą i oczywistą, wydawałoby się, sprawą. Związek z tym z pewnością ma niewielki udział wiedzy logicznej w całości kształcenia prawniczego (jedno półrocze). Zainteresowanych tematem zapraszam do lektury.
  26. 04.2017_KPK_zasady

    Wersja 1.0.0

    627 pobrań

    wykonany zespołowo - zaktualizowany skrypt z zasad procesowych (stan prawny 04.2017)
  27. Skrypt z PSA

    nie miałam jeszcze skryptu w ręce, ale szukam czegoś do powtórki i usystamatyzowania wiedzy podręcznika - z tego co widzę to jest to nie jest skrypt z najnowszego podręcznika? 7 wydanie wyszło po opublikowaniu skryptu. Więc zapewne skrypt jest z wydania 6 z 2013 roku? Ciekawa jestem czy mimo to okaże się pr czy tylko mi namiesza. Może ktoś już korzystał z niego po tym kątem i jest w stanie podzielić się wrażeniami ;)?
  28. Czy PiS ma mandat do zmiany Polski?

    Czym jest demokracja? Na pewno nie rządami większości, jak błędnie wyobraża sobie to większość z nas. System polityczny, który ukształtował się w kolejnych latach od przełomowego 1989 roku nazywamy demokracją, czasem dodając do tego przymiotnik “liberalną”, ale nie idzie za tym zrozumienie jej istoty. Widzę to zwłaszcza przeglądając fejsbukowe wpisy moich znajomych – pełne powtórzeń fałszywych wyobrażeń kreowanych przez środowiska partyjne, aby zręcznie mamić swoich wyborców. Im właśnie, moim znajomym z Facebooka, dedykuję cykl krótkich, edukacyjnych wpisów (by nie powiedzieć “pisanek”), które wrzucać będę tu regularnie. Czasy nastały takie, że edukować się trzeba. Dzisiaj kilka słów o roli większości w demokracji. W wyniku wyborów parlamentarnych w 2015 roku partia o nazwie Prawo i Sprawiedliwość zdobyła większość głosów w Sejmie i samodzielnie utworzyła rząd. Następnie przystąpiono do “reform”, czyli nieprzemyślanego wywracania wszystkiego do góry nogami. Szybko spotkało się to z krytyką środowisk zaniepokojonych skalą psucia państwa. Szczególnie krytykowano odwrót od mechanizmów istotnych dla demokratycznego ustroju: demontaż Trybunału Konstytucyjnego, procesu legislacyjnego (zastąpionego nocnymi głosowaniami niekonsultowanych z nikim ustaw), itd. W oczach części opinii publicznej PiS natychmiast po objęciu władzy przeprowadził “zamach na demokrację”, a przekonanie to legło u podstaw ruchu społecznego o nazwie KOD i innych, podobnych inicjatyw. Jaka była reakcja rządzących? Premier Beata Szydło i inni prominentni politycy PiS za zamach na demokrację uznali krytykę własnych poczynań. Argumentowano w ten sposób, że nowa władza ma większość, a więc pozwolenie od obywateli (nazywanych dla niepoznaki “suwerenem”, żeby ukryć fakt, iż chodzi o 19% ogółu wyborców) na wprowadzanie dowolnych zmian. Kto to krytykuje, kto tego nie rozumie, ten nie rozumie demokracji i jej zagraża. Spora liczba wyborców narrację tę przyjęła za dobrą monetę. Szkopuł w tym, że opiera się ona na błędzie wynikającym z niewiedzy, czym demokracja faktycznie jest. Błąd ten nazywać będziemy ideologią rządów większości. Otóż, politycy PiS uparcie powtarzają, że: 1) otrzymali mandat do rządzenia i 2) daje im to prawo do swobodnego przemodelowania ustroju państwa i podejmowania dowolnych decyzji. O ile pierwsze z tych stwierdzeń jest prawdziwe (mandat do rządzenia), o tyle drugie z nich z pewnością już nie. Rządzenie w demokracji nie polega bowiem na robieniu przez jakąkolwiek większość tego, co się chce. Demokracja nie zakłada bowiem, że mandat do rządzenia tożsamy jest z wekslem in blanco. Istotą demokracji są rządy prawa, a nie parlamentarnej większości. W demokracji władze wyłaniane są w wyborach – cyklicznych, powszechnych, równych i reprezentujących (mniej więcej) preferencje wyborców. Ale to nie wszystko. Demokracja jest możliwa tylko wtedy, kiedy jednocześnie realizuje rządy prawa. O takim państwie – z wyborami i dominującą rolą prawa, mówimy państwo prawa. Czym są owe rządy prawa? To przeciwieństwo ideologii rządów większości. W koncepcji tej zakładamy, że władzę zwierzchnią stanowią obowiązujące przepisy oraz powszechnie akceptowane zasady ich rozumienia i stosowania. Są one nadrzędne dla jakiejkolwiek większości sejmowej, która wyłania się w wyniku wyborów. Dzięki wierze w nadrzędną rolę prawa, wola i możliwości sejmowej większości są ograniczone przez rozmaite mechanizmy. Zwykle przy tej okazji wymieniany jest trójpodział władzy – na władzę stanowiącą prawo (parlament), wykonującą je (rząd) oraz kontrolująca pozostałe (sądy). Innym takim mechanizmem jest udział we władzy opozycji, jako partnera w podejmowaniu decyzji. Jeszcze innym konieczność posiadania kwalifikowanej, powiększonej większości do zmieniania przepisów o zasadniczym znaczeniu dla ustroju państwa. Jeszcze innym udział społeczeństwa w podejmowaniu decyzji: w konsultacjach, referendach. Wszystko to stanowi dzisiaj istotę ustroju zwanego demokracją. Ideolodzy autorytaryzmu przedstawiają często swoje rządy jako lepsze wersje demokracji, ale w nauce panuje zgoda, że bez rządów prawa mówienie o demokracji staje się fasadą. Próbuje tego Putin (rosyjska demokracja suwerenna), identycznych do jego argumentów używa również Kaczyński. To niepokoi szczególnie. Dlaczego demokracja nie jest możliwa bez rządów prawa? Skąd bierze się konieczność łączenia demokracji z rządami prawa? Z prostej przyczyny: bez tego demokrację czeka szybki kolaps. Gdyby każda następna większość parlamentarna zaczynała od unieważniania dokonań poprzedniej, cofania reform i wsadzania do więzień przeciwników (PiS niestety idzie właśnie dokładnie w tym kierunku), pojawia się silna pokusa, aby nie tylko nie podejmować żadnych działań (bo w przyszłości zostaną i tak podważone przez następców), ale w ogóle nie przeprowadzać wyborów. Przecież mogą one zagrozić naszej fizycznej egzystencji jako przegranych polityków! Trzymanie się ustalonych reguł i traktowanie ich jako świętość pozwala politykom wszystkich partii mieć nadzieję, że trzymać się ich będą również następcy. A jeżeli do tego podejmowane przez nas decyzje są wynikiem szerokiego konsensusu (z innymi siłami politycznymi, z obywatelami), nasi następcy nie będą ich unieważniać natychmiast po dojściu do władzy. Ot cała tajemnica powabności rządów prawa – opłacają się one politykom. To ideologia samoograniczania się władzy, ktokolwiek będzie ją sprawował. Takie ograniczenie pozwala bowiem nadać sens własnym działaniom w ramach trwającej demokracji. I pozwala mieć nadzieję, że ten polityczny ustrój będzie trwał. Ustrój polityczny można porównać do gry, w której większość parlamentarna i opozycja co jakiś czas zmieniają się stronami. Żadna jednak ze stron nie ma prawa zmieniać reguł bez porozumienia z drugą. Jeżeli ktoś podważa reguły według których toczy się gra zwana demokracją, jeżeli zaczyna przypisywać sobie władzę dowolnego ich zmieniania i ignorowania pozostałych graczy, wchodzi na bardzo niebezpieczną ścieżkę. PiS wielokrotnie wcześniej zarzucał innym partiom fałszerstwa wyborcze. Najgłośniej w czasie wyborów samorządowych 2014 roku, kiedy sfałszowane miały zostać wybory do sejmików wojewódzkich (zarzuty te nie doczekały się potwierdzenia). Tymczasem na naszych oczach partia rządząca dopuściła się w wyborach 2015 roku jednego z najbardziej spektakularnych fałszerstw, jakie przychodzą mi do głowy, otwarcie kwestionując podstawy demokracji. Politycy PiS usiedli do demokratycznej “gry” obiecując ją szanować, inaczej nikt do stołu by z nimi nie siadał. Gdy wygrali wybory, ogłosili, że zmieniają reguły “gry” nie pytając nikogo o zdanie. Ale przecież u podstaw demokracji, jak zobaczyliśmy, leży umowa, że pewne reguły są “święte” i umawiamy się ich nie zmieniać, albo zmieniać je będziemy bardzo ostrożnie (stąd wspomniane mechanizmy ustrojowe). Na tym właśnie, a nie na niespełnionych obietnicach wyborczych, polega oszustwo, którego padliśmy ofiarą. PiS nie ma żadnego mandatu do zmiany ustroju Polski. Nie daje mu go ani demokracja ze swej istoty, ani tym bardziej 19% poparcie, jakim cieszy się wśród wyborców ta partia.
  1. Pokaż więcej aktywności